Jak NATO zamierza reagować na rosyjskie prowokacje?
Cały czas dochodzi do rosyjskich prowokacji – wcześniej z użyciem dronów, a teraz myśliwców. Po wtargnięciu rosyjskich bezzałogowców do Polski trzy myśliwce MiG-31 naruszyły przestrzeń powietrzną Estonii. Kreml zaprzecza, ale Zachód ostrzega, że Moskwa testuje Sojusz Północnoatlantycki.
https://www.youtube.com/watch?v=DZIs05GNZrk
Estońskie służby odnotowały, że rosyjskie myśliwce przez dwanaście minut znajdowały się nad ich terytorium. Według władz w Tallinie, transpondery były wyłączone, nie zgłoszono planu lotu, a kontaktu z kontrolą ruchu nie było. Sprawa trafiła do Rady Bezpieczeństwa ONZ, a Estonia uruchomiła artykuł 4 NATO. To kolejny taki incydent po wtargnięciu dronów do Polski i Rumunii. Rosjanie nie mają sobie nic do zarzucenia.
– Uważamy te stwierdzenia za puste, bezpodstawne i stanowiące część całkowicie lekkomyślnej kampanii mającej na celu eskalację napięć i wywołanie atmosfery konfrontacji – oznajmił rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow.
Moskwa nie działa przypadkowo, ale konsekwentnie bada reakcję Zachodu – ocenił prof. Krzysztof Kubiak, ekspert ds. bezpieczeństwa.
– Rosjanie testują zdolności NATO w zakresie obronnym, ale bynajmniej nie w wymiarze wojskowym. Rosjanie testują przede wszystkim reakcję polityczną. Sprawdzają zwartość Sojuszu, spójność Sojuszu, sprawdzają też, do jakiego stopnia mogą się posunąć w swoich prowokacjach militarnych – uważa specjalista.
To rodzi pytanie, jak dużą przestrzeń do militarnej odpowiedzi ma dziś Zachód. Zdaniem ekspertów – dużą.
– Myślę, że możliwości mamy bardzo duże, czyli dysponujemy statkami powietrznymi, pary dyżurne układu są w ciągłej gotowości i jeżeli nie ma reakcji z drugiej strony, to – zgodnie z procedurami – myślę, że powinna być zdecydowana reakcja dążąca w efekcie końcowym do zestrzelenia – wskazał Marek Walancik, dyrektor Centrum Badań i Edukacji Służb Mundurowych.
Gotowość do zestrzeliwania rosyjskich maszyn ogłosił dziś premier Donald Tusk.
– Decyzje o zestrzeliwaniu obiektów latających będziemy podejmowali bezdyskusyjnie wtedy, kiedy naruszają nasze terytorium i latają nad Polską. Tu w ogóle nie ma o czym dyskutować – stwierdził szef rządu.
Na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ w Nowym Jorku przed prowokacjami przestrzegał Moskwę minister spraw zagranicznych, wicepremier Radosław Sikorski.
– Jeśli to będzie nad terytorium natowskim i jeśli wrak spadnie na terytorium natowskie, to w świetle prawa międzynarodowego działaliśmy w obronie własnej i Rosja nie będzie miała prawa mieć pretensji – zaznaczył szef polskiego MSZ.
W tym samym czasie Bruksela przygotowuje kolejne działania. W czwartek Polska i inne państwa przyfrontowe wezmą udział w spotkaniu poświęconym budowie europejskiego „muru dronowego”. Poza Polską zaproszenia otrzymały Estonia, Finlandia, Litwa, Łotwa, Rumunia i Bułgaria. Komisja Europejska nie wyklucza także udziału przedstawicieli Ukrainy.
„To jest konkretny rezultat wizyt, które przewodnicząca KE, Ursula von der Leyen odbyła wraz z komisarzem Kubiliusem w tych krajach w tym miesiącu. Jest to też kontynuacja tego, co przewodnicząca mówiła w swoim orędziu o stanie Unii o potrzebie wzniesienia takiego »muru dronowego«, co pokazały wtargnięcia dronów do Polski i Rumunii” – przekazał rzecznik Komisji Europejskiej, Thomas Regnier.
O wsparcie Polski w obliczu rosyjskich prowokacji pytany był prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump. Odpowiedział, że gdyby Rosja eskalowała konflikt, pomógłby naszemu krajowi.
Pałac Prezydencki odczytuje tę deklarację jako jasne potwierdzenie solidarności sojuszniczej.
– Zakładam, że prezydent Trump chciał przeciąć wszelkie te dezinformacyjne spekulacje i po prostu potwierdza istnienie artykułu 5 zwłaszcza wobec Polski – modelowego sojusznika, jak często mówią amerykańscy dyplomaci. Te gwarancje są nie tylko podtrzymane, ale są po prostu artykułowane na każdym możliwym spotkaniu. Więc bądźmy spokojni. Sojusz Północnoatlantycki, w tym sojusz amerykański, jest w dobrym kształcie, w tym za sprawą pana prezydenta Karola Nawrockiego, także za sprawą jego dobrych relacji z prezydentem Donaldem Trumpem – mówił szef prezydenckiego biura polityki międzynarodowej, Marcin Przydacz.
Eksperci przypominają, że Rosja rozumie wyłącznie język siły. W 2015 r. Kreml wycofał się z prowokacji po tym, jak Turcja zestrzeliła myśliwiec, który naruszył jej przestrzeń powietrzną.
– Sądzę, że przykład turecki jest bardzo dobry, bo jest to kolejne potwierdzenie tezy, że Rosja rozumie wyłącznie język siły. Nie chodzi przy tym o zestrzelenie samolotu, bo w ostatecznej rozgrywce to jest tylko epizod, ale chodzi o zademonstrowanie determinacji do użycia siły – podkreślił prof. Krzysztof Kubiak.
Rosyjskie incydenty są omawiane zarówno w NATO, jak i na forum ONZ. Temat stanie też na agendzie unijnych liderów podczas październikowego szczytu w Kopenhadze.
TV Trwam News




