Hiszpania - Włochy [fot. PAP/EPA]

Jak na mistrzów przystało

Hiszpania przed Euro 2012 jeszcze nigdy nie pokonała Francji w meczu na wielkiej piłkarskiej imprezie. Każda seria kiedyś się jednak kończy, ta zakończyła się w sobotę w Doniecku. Podopieczni Vicente del Bosque wygrali 2:0, dzięki czemu awansowali do półfinału mistrzostw Europy organizowanych przez Polskę i Ukrainę. Bohaterem był Xabi Alonso. Rozgrywający setne spotkanie w reprezentacji pomocnik strzelił obie bramki.

– Jesteśmy na tyle mocni, by wreszcie pokonać Francję – mówił przed pierwszym gwizdkiem sędziego del Bosque. Postawił jednak na dość ostrożną taktykę. Podobnie jak w pojedynku z Włochami, w podstawowej jedenastce nie posłał do boju ani jednego klasycznego napastnika. W rolę „9” ponownie wcielił się Fernando Torres. Ryzykować nie mieli zamiaru również Francuzi. Trener Laurent Blanc ani myślał pójść z Hiszpanią na wymianę ciosów, wolał skupić się na defensywie, szans szukając w szybkich kontrach. Musiał poradzić sobie też z kilkoma problemami, absencjami czołowych obrońców i urazem Samira Nasriego. Błyskotliwy napastnik nie był w stanie zagrać przez pełne 90 minut, pojawił się na boisku dopiero na ostatnie 25 minut. Obrońcy tytułu przeważali, zgodnie zresztą z przewidywaniami, od początku. Długo jednak nie potrafili stworzyć sobie klarownej sytuacji strzeleckiej. Owszem, posiadali piłkę, długo ją rozgrywali, wygrywali pojedynki, ale ich akcjom brakowało kropki nad i. Do czasu. W 19. minucie Andres Iniesta doskonale wypatrzył na lewej stronie Jordiego Albę, ten błyskotliwie ograł jednego z obrońców, idealnie dośrodkował na głową Alonso, który tuż przy słupku umieścił piłkę w siatce. Pomocnik Realu Madryt tym samym w sposób najlepszy z możliwych uczcił swój jubileusz. W sobotę po raz setny przywdział koszulkę narodowego zespołu. Wydawało się, że od tego momentu Francuzi rzucą się do odrabiania strat. Owszem, ruszyli, ale wolno, bez szaleństw, jakby podświadomie bojąc się odsłonić. Przed przerwą zagrozili Ikerowi Casillasowi tylko raz, po efektownym strzale z rzutu wolnego Yohana Cabaye´a. Najlepszy bramkarz świata nie dał się jednak zaskoczyć, wybił piłkę na rzut rożny.
Drugą połowę Trójkolorowi znów rozpoczęli spokojnie, a inicjatywa należała do Hiszpanii. Podopieczni del Bosque momentami ośmieszali rywali, wymieniając między sobą piłkę jak na podwórku. Francuzi biegali wokół nich w kółko i nie byli w stanie nic zrobić. Obrońcy tytułu może nie porywali, może nie stwarzali sytuacji za sytuacją, może nie oddawali dziesiątek strzałów, ale grali, jak na mistrzów przystało. Ze swobodą, pewnością siebie i przekonaniem, że nic złego ich nie spotka. Nie spotkało. Przez całe drugie 45 minut Francuzi stworzyli sobie jedną sytuację, po której Casillasowi mogło zabić mocniej serce. Po dośrodkowaniu Francka Ribery´ego ładnie głową uderzył Mathieu Debuchy, minimalnie nad poprzeczką. Potem, już do końca, Hiszpanie bez większych problemów utrzymywali korzystny dla siebie wynik. W 91. minucie zadali ostateczny cios. W polu karnym sfaulowany został Pedro Rodriguez, a „jedenastkę” wykorzystał jubilat, Alonso. – Mieliśmy wszystko pod kontrolą od pierwszej do ostatniej minuty, Iker praktycznie nie musiał interweniować. Czego wymagać więcej? – powiedział po meczu del Bosque. – Być może nie zagraliśmy perfekcyjnie, ale w fazie pucharowej chodzi o to, by wygrywać. Styl jest mniej ważny – dodał Alonso. – Nie wiem, czego zabrakło, czy umiejętności, czy ambicji. Na pewno daliśmy z siebie wszystko – podkreślił Blanc. W półfinale Hiszpania zmierzy się z Portugalią i wiele wskazuje na to, że może to być najwspanialszy mecz mistrzostw.

Hiszpania – Francja 2:0 (1:0)
Bramki: Xabi Alonso (19. – głową, 90.+1. – karny). Żółte kartki: Sergio Ramos – Yohan Cabaye, Jeremy Menez. Sędziował: Nicola Rizzoli (Włochy). Widzów: 47 000. Hiszpania: Casillas – Arbeloa, Ramos, Piqué, Alba – Xavi, Busquets, Alonso – Silva (65. Pedro), Fabregas (67. Torres), Iniesta (84. Cazorla). Francja: Lloris – Reveillere, Rami, Koscielny, Clichy – Debuchy (64. Menez), Cabaye, M´Vila (79. Giroud), Malouda (65. Nasri), Ribery – Benzema.

drukuj