PAP/EPA

Izrael: siedmiu Palestyńczyków zginęło podczas protestów w Strefie Gazy

Izraelscy żołnierze zastrzelili w poniedziałek siedmiu Palestyńczyków w Strefie Gazy, wzdłuż granicy z Izraelem, podczas protestów przeciwko przeniesieniu ambasady USA z Tel Awiwu do Jerozolimy – poinformowało palestyńskie ministerstwo zdrowia.

Obrażenia odniosło 69 Palestyńczyków, dziewięciu jest w stanie ciężkim – podał resort, na który powołuje się agencja Associated Press.

Według Reutera, który również powołuje się na źródła w ministerstwie zdrowia, co najmniej 35 Palestyńczyków zostało rannych w wyniku użycia przez izraelskich żołnierzy ostrej amunicji.

Jako pierwszy zginął 21-letni Anas Kudeih, gdy wobec kilkudziesięciu protestujących użyto gazu łzawiącego na wschód od Chan Junis na południu Strefy Gazy – sprecyzowało ministerstwo.

Starcia między protestującymi Palestyńczykami a izraelską armią trwają od rana. Tysiące mieszkańców Strefy Gazy zebrało się w poniedziałek w różnych punktach przy granicy z Izraelem.

W związku z otwarciem amerykańskiej ambasady Jerozolimę patrolują tysiące policjantów, w tym funkcjonariuszy służb granicznych i jednostek specjalnych. Policja informowała, że funkcjonariusze „natychmiast odpowiedzą na każdy incydent, do którego dojdzie, lub na nielegalne protesty”.

Swoją decyzję o uznaniu przez USA Jerozolimy za stolicę państwa żydowskiego prezydent USA Donald Trump ogłosił 6 grudnia 2017 roku. Wkrótce potem Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych przyjęło uchwałę domagającą się anulowania tej decyzji, a skupiająca 57 państw Organizacja Współpracy Islamskiej oświadczyła, że uznanie przez USA Jerozolimy za stolicę Izraela oznacza „jawną agresję”. Społeczność międzynarodowa nie uznaje Jerozolimy za stolicę Izraela.

Wraz z poniedziałkowymi ofiarami do 52 lub 61 – jak podają różne źródła – wzrosła liczba zabitych Palestyńczyków z rąk sił izraelskich od 30 marca. Wtedy to rozpoczęły się cotygodniowe protesty w Strefie Gazy, na granicy z Izraelem, pod hasłem „Wielki Marsz Powrotu”. Mają trwać do 15 maja, kiedy wybuchła pierwsza wojna arabska, nazywana przez Izraelczyków wojną o niepodległość, a przez Arabów „katastrofą” (an-Nakba), w związku z wysiedleniami i ucieczkami setek tysięcy ludzi przed walkami. Właśnie los tych wysiedlonych i ich potomków, których jest obecnie kilka milionów, jest jedną z kluczowych kwestii w konflikcie arabsko-izraelskim.

PAP/RIRM

drukuj