Izrael: Kneset wybierze następcę prezydenta Peresa

Parlament Izraela ma wybrać dziś następcę ustępującego prezydenta kraju Szimona Peresa. Wśród pięciorga kandydatów wzrosły ostatnio szanse Reuwena Riwlina, byłego szefa Knesetu i członka rządzącego prawicowego ugrupowania Likud – pisze agencja AP. 

Wybierany na siedmioletnią kadencję prezydent Izraela pełni głównie funkcje honorowe i reprezentacyjne. To premier kieruje rządem i państwem. Kadencja 90-letniego Peresa kończy się w lipcu.

Dzisiejsze głosowanie w liczącym 120 deputowanych Knesecie będzie tajne. Agencja AP odnotowuje, że żaden z kandydatów najprawdopodobniej nie zdobędzie wystarczającej większości i potrzebna będzie druga runda, w której weźmie udział dwóch kandydatów z najlepszymi wynikami.

Większość sondaży opinii pokazuje, że relatywnie największą popularnością wśród społeczeństwa cieszy się 74-letni Riwlin – pisze Associated Press. Sam kandydat twierdzi, że m.in. jego popularność sprawia, iż jest osobą najbardziej odpowiednią na to stanowisko. Riwlin zapowiada, że w przeciwieństwie do wyjeżdżającego często za granicę Peresa, będzie skupiał się na sprawach wewnętrznych. Jednak radykalne poglądy kandydata na temat konfliktu z Palestyńczykami mogą być dla niego obciążeniem – zauważa AP. Riwlin sprzeciwia się powstaniu państwa palestyńskiego, za czym opowiada się wspólnota międzynarodowa, a nawet premier i szef Likudu Benjamin Netanjahu.

Wydaje się – jak pisze AP – że szanse Riwlina w wyborach zwiększyły się, gdy z kandydowania został zmuszony zrezygnować jego główny rywal Benjamin Ben Eliezer, emerytowany generał i deputowany centrolewicowej Izraelskiej Partii Pracy (Awoda), członek pięciu izraelskich rządów.

W sobotę Eliezer wycofał się z powodu wszczęcia przeciwko niemu śledztwa w sprawie o korupcję. Jest on podejrzany o przyjęcia podarunków wartych miliony szekli od pewnego multimilionera i łapówki z innych źródeł, za które kupił m.in. apartament w luksusowym osiedlu pod Tel Awiwem. Polityk odpiera zarzuty i mówi, że stał się ofiarą „politycznego zabójstwa”.

Obserwatorzy i media w Izraelu zauważają jednak, że szanse Riwlina może przekreślić brak poparcia ze strony Netanjahu. Powodem jest osobista wzajemna niechęć polityków.

Centrum w wyborach reprezentuje Meir Szeetrit, przedstawiciel partii liberalnej Hatnuah (Ruch), utworzonej przez grupę byłych członków partii Kadima.

Z ramienia centrowej Kadimy startuje zaś Dalia Icyk, pierwsza kobieta pełniąca funkcję spikera Knesetu. Tymczasowo pełniła obowiązki głowy państwa w 2006 roku, gdy ówczesny prezydent Mosze Kacaw został zawieszony w następstwie skandalu obyczajowego. Icyk podkreśla, że po 66 latach od powstania współczesnego Izraela i dziewięciu prezydentach nadszedł czas, aby głową państwa została kobieta.

O fotel prezydencki zabiegają jeszcze dwie osoby spoza ław parlamentu: Dalia Dorner – emerytowana prezes Sądu Najwyższego i profesor Daniel Szechtman – laureat Nagrody Nobla z 2011 roku w dziedzinie chemii.

Wśród Izraelczyków relatywnie największym poparciem cieszy się Reuwen Riwlin. Z sondażu instytutu Dialog dla dziennika „Haarec” wynika, że 31 proc. Izraelczyków chciałoby, aby następnym prezydentem został właśnie on; 22 proc. opowiedziało się za Danielem Szechtmanem, a 11 proc. za Dalią Dorner. Ankietę przeprowadzono na 503 Izraelczykach; margines błędu wynosi 4,4 pkt proc.

Agencja AP odnotowuje, że działający od siedmiu dekad w izraelskiej polityce Peres będzie trudny do zastąpienia ze względu na swoją pozycję na arenie międzynarodowej. Peres – jak pisze AP – przywrócił urzędowi prezydenta Izraela prestiż, zastępując skompromitowanego Kacawa. Rozpoczęte jeszcze w 2006 roku dochodzenie w sprawie gwałtów sprawiło, że rok później sprawujący wówczas urząd prezydenta Kacaw podał się do dymisji. W 2011 roku został on skazany na siedem lat więzienia za gwałty i inne przestępstwa na tle seksualnym.

Szimon Peres, urodzony w 1923 roku w Wiszniewie w województwie nowogródzkim II Rzeczypospolitej (obecnie Białoruś), był dwukrotnie premierem Izraela, pełnił funkcje ministerialne w 12 izraelskich rządach, w tym ministra obrony i ministra spraw zagranicznych. W 1994 roku został laureatem Pokojowej Nagrody Nobla, razem z ówczesnym premierem Izraela Icchakiem Rabinem i przywódcą Palestyńczyków Jaserem Arafatem.

 

PAP

drukuj