fot. PAP/EPA

Indie: krwawe starcia w Kaszmirze po śmierci dowódcy separatystów

23 osoby zginęły w trwających od trzech dni starciach w należącej do Indii części Kaszmiru, wywołanych śmiercią popularnego dowódcy separatystów. W niedzielę tłum wepchnął do rzeki radiowóz, zabijając siedzącego wewnątrz policjanta – podała dziś BBC.

W piątek w strzelaninie z indyjską armią zginął 22-letni Burhan Wani, dowódca największej grupy separatystów z indyjskiego Kaszmiru, Hizbul Mudżahedin. Był znany z rekrutowania młodych ludzi w mediach społecznościowych i namawiania ich, by przyłączyli się do separatystów.

W sobotę tysiące ludzi wzięło udział w jego pogrzebie w mieście Tral, około 40 km na południe od miasta Śrinagar, w Kotlinie Kaszmirskiej.

Władze Indii poinformowały, że na pogrzebie nie było policji ani wojska, by uniknąć konfrontacji z rozwścieczonym tłumem. Jednak po uroczystości wybuchły gwałtowne starcia, podczas których atakowano posterunki policji i obiekty wojskowe oraz podpalano budynki.

Stanowy rząd oświadczył, że zbada doniesienia o użyciu nadmiernej siły przez policję wobec nieuzbrojonych demonstrantów.

W niedzielę wieczorem nad rzeką Dźhelam tłum obrzucił kamieniami radiowóz i wepchnął auto to wody. Znajdujący się wewnątrz funkcjonariusz utonął.

Na ulicach sytuacja jest napięta, gdyż ludzie boją się działań odwetowych po weekendowych starciach.

Organizacje broniące praw człowieka twierdzą, że sytuacja w regionie przypomina stan wyjątkowy. Szpitale są pełne rannych protestujących, nie działają telefony ani internet.

Według BBC były to najpoważniejsze akty przemocy w regionie od lat. Pojawiają się obawy, że jeśli nie uda się przejąć kontroli nad sytuacją, to zginą kolejni ludzie.

PAP/RIRM

drukuj