fot. flickr.com

Ideologizacja języka i prawa w ogłoszeniach o pracę

24 grudnia wchodzą w życie nowe przepisy Kodeksu pracy, które zobowiązują pracodawców do stosowania w ogłoszeniach o pracę nazw stanowisk neutralnych pod względem płci. To kolejny przykład ideologizacji języka polskiego i prawa.

Nowe regulacje wynikają z wdrożenia unijnej dyrektywy mającej na celu walkę z luką płacową między kobietami i mężczyznami oraz zapewnienie równego traktowania w zatrudnieniu.

– W Polsce to wykonanie dyrektywy unijnej, ale w Polsce – w przeciwieństwie do niektórych innych państw członkowskich – mamy to szczęście, że mówimy po polsku, a język polski jest językiem niezwykle barwnym i niezwykle elastycznym – przekonywał dr hab. Sebastian Gajewski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

W praktyce oznacza to, że w ogłoszeniach o pracę firmy nie mogą sugerować stanowiska dla jednej płci. Za podanie w ogłoszeniu, że przedszkole poszukuje przedszkolanki lub firma budowlana – murarza, grozić będzie kara. Trzeba będzie podawać nazwę stanowiska w rodzajach męskim i żeńskim albo w formie opisowej.

– Użycie określeń w ogłoszeniu o pracę ma być wskazówką, informacją o tym, czy przypadkiem w danym miejscu nie dochodzi do tendencyjnego poszukiwania kogoś, posługując się kryteriami płci, co byłoby sygnałem o możliwej dyskryminacji w zatrudnieniu, nierównym traktowaniu – wskazała minister rodziny, pracy i polityki społecznej, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

Senator Krzysztof Kwiatkowski podkreśla kulturowy aspekt zmian.

– Oczywiście jesteśmy w takiej tradycji, że czasami określony zawód kojarzy nam się z określoną płcią. Jestem przekonany, że zdrowy rozsądek Polaków spowoduje, iż te przepisy dostosują się w praktyce do życia – stwierdził parlamentarzysta.

Ten obowiązek będzie trudny do spełnienia przez pracodawców – zaznaczył poseł Jan Mosiński z Prawa i Sprawiedliwości.

– Nie wiem, na co liczą pomysłodawcy, autorzy tego pomysłu. Że zwiększy się zatrudnienie? Nie zwiększy się – myślę, że jeszcze się pogorszy, bo teraz każdy będzie się drapał w głowę – mówię o pracodawcach – jak sformułować to ogłoszenie i ktoś machnie ręką, będzie szukał zatrudnienia w jakiś inny sposób. Nie tędy droga, polska lewico i lewico europejska – uważa polityk PiS.

Obowiązek dotyczy ogłoszeń rekrutacyjnych i materiałów związanych z naborem; nie wymaga zmian w umowach o pracę. Za naruszenie przepisów grozi mandat od Państwowej Inspekcji Pracy.

TV Trwam News

drukuj