fot. wikipedia

Hongkong: Policja aresztowała trzech prodemokratycznych deputowanych

Policja w Hongkongu aresztowała trzech prodemokratycznych deputowanych, a czterem innym nakazała stawić się na komisariacie celem aresztowania. Agencja AP pisze, że może to zwiększyć wściekłość ludzi po śmierci studenta w związku antyrządowymi protestami.

Trzem parlamentarzystom postawiono zarzut blokowania lokalnego parlamentu w maju br., kiedy szefowa administracji regionu Carrie Lam chciała pilnie uchwalić ustawę zezwalającą na ekstradycję przestępców do Chin. Aresztowanym grozi rok więzienia.

Kontrowersyjny projekt nowelizacji prawa ekstradycyjnego wywołał w czerwcu masowe protesty. Pomimo wycofania projektu wkrótce potem ruch protestacyjny stał się szerszym ruchem demokratycznym, a starcia jego zwolenników z policją są coraz bardziej gwałtowne – zauważa agencja AFP.

Jeden z wezwanych przez policję parlamentarzystów ogłosił na konferencji prasowej, że nie stawi się na komisariacie.

„Jeśli oskarżacie mnie o łamanie prawa w parlamencie, to przyjdźcie tutaj i mnie aresztujcie. Czekam na was” – powiedział Lam Cheuk-ting.

Jak pisze AFP, hongkoński parlament jest na wpół demokratyczny: połowa parlamentarzystów jest wybierana przez naród, a druga połowa – przez komisje w dużej mierze sprzyjające Pekinowi. Wybory do rad okręgowych w Hongkongu odbędą się 24 listopada, przy czym propekiński obóz spodziewa się znaczącej porażki. Od początku demonstracji znacznie wzrosła rejestracja na listach wyborczych, a obóz prodemokratyczny po raz pierwszy będzie miał kandydatów w każdym okręgu wyborczym – wskazuje AFP.

Wielu prodemokratycznych polityków wezwało protestujących do powstrzymania przemocy, aby nie dać rządowi pretekstu do odwołania wyborów.

„Wybory lokalne są jak referendum, które pozwoli mieszkańcom Hongkongu wyrazić swoje poglądy na problemy społeczne, niesprawiedliwy sposób rządzenia i brutalność policji podczas protestów” – oświadczyła deputowana Tanya Chan.

Dodała, że wybory wyślą komunikat także władzom w Pekinie, oskarżanym przez protestujących o ingerencję w wolności i prawa Hongkongu, obiecane, gdy ta była kolonia brytyjska wróciła pod administrację ChRL w 1997 roku.

Gary Fan, jeden z parlamentarzystów, który otrzymał z policji wezwanie, oświadczył, że aresztowanie jest „brudną taktyką”, która dolewa oliwy do ognia.

„To represje polityczne. Ludzie wyraźnie widzą, że Carrie Lam wciąż ukrywa się za policją i obecnie stosuje system prawny przeciwko ruchowi” prodemokratycznemu – powiedział Fan, cytowany przez AP.

Według amerykańskiej agencji sobotnie aresztowania zwiększą wściekłość ludzi po śmierci studenta w związku antyrządowymi protestami. W piątek w hongkońskim szpitalu zmarł student, który – jak się podejrzewa – spadł z wysokości, uciekając przed gazem łzawiącym. Jest to pierwszy potwierdzony zgon bezpośrednio łączony ze starciami pomiędzy policją a prodemokratycznymi demonstrantami.

Prodemokratyczni aktywiści planują na niedzielę – 24. weekend z rzędu – kolejne protesty, w tym w centrach handlowych. Wzywają też do strajku generalnego w poniedziałek i do blokady transportu publicznego – podaje agencja Reutera. Zaplanowany na sobotę wiec z okazji 30-lecia upadku muru berlińskiego przełożono. W sobotę wieczorem odbędzie się za to zgromadzenie, którego uczestnicy prawdopodobnie skupią się na żądaniach o powszechne prawo wyborcze. Policja zezwoliła na to zgromadzenie w parku Tamar, przed budynkami hongkońskich władz, co jest – jak podkreśla Reuters – jedną z nielicznych zgód na protest w ostatnich tygodniach.

PAP

drukuj