fot. pl.wikipedia.org

Holandia: Pogrzeb polskich lotników zestrzelonych w czasie II wojny światowej

Dziś w Amsterdamie, po 76 latach, odbędzie się pogrzeb 2 członków polskiej załogi bombowca Vickers Wellington, zestrzelonego w maju 1941 r. Krzysztof Socharski, syn jednego z lotników, powiedział PAP, że wieść o odnalezieniu szczątków ojca oznacza dla niego „zakończenie wojny”.

Krzysztof Socharski – urodzony 28 sierpnia 1939 r. – nie zdążył poznać swojego ojca, znał go tylko z opowiadań matki.

„Ojciec przyszedł do szpitala – zobaczył, jak wyglądam i wybuchła wojna. Na tym się wszystko skończyło. Ojciec nie wrócił z wojny. (…) Wiedziałem, że tata zginął, ponieważ otrzymaliśmy taką informację z Czerwonego Krzyża, ale oficjalne pismo, z informacją gdzie i w jakich okolicznościach to się stało, przyszło do nas z Anglii dopiero w 1971 r.” – wyjaśnił PAP Krzysztof Socharski.

Pytany o to, co czuł, kiedy dowiedział się o odnalezieniu szczątków załogi Wellingtona, odpowiedział:

„Bardzo mnie to zaskoczyło, nie przypuszczałem, że coś takiego może się jeszcze wydarzyć. Można powiedzieć, że w tym momencie zakończyła się dla nas wojna”.

Jak stwierdził, pogrzeb ojca ma dla niego ogromne znaczenie, ponieważ „będzie go mógł pożegnać”.

„Nie przypuszczałem i chyba nikt nie przypuszczał, że to się wydarzy. Minęło 76 lat. Wojna się teraz dla nas skończyła. Nigdy nie mogliśmy pójść na cmentarz – złożyć kwiatów, zapalić zniczy – teraz, w jakiś sposób będzie można” – mówił wzruszony syn lotnika.

W pogrzebie weźmie udział także potomek Stanisława Pisarskiego (wnuk brata drugiego zidentyfikowanego poległego lotnika). Rząd reprezentowany będzie przez wiceminister kultury prof. Magdalenę Gawin. W uroczystości wezmą również udział przedstawiciele SZ RP, UdSKiOR, IPN, wojskowi, a także organizacje polonijne i kombatanckie z Holandii.

W trakcie ceremonii pogrzebowej nastąpi również ponowne dedykowanie kamienia nagrobnego dla plut. Stanisława Pisarskiego, spoczywającego na tym samym cmentarzu, ale uznawanego dotychczas za lotnika nieznanego.

Bombowce Vickers Wellington z 305. Dywizjonu Bombowego Ziemi Wielkopolskiej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego wystartowały 8 maja 1941 r. z lotniska koło Nottingham, by zbombardować śródmieście Bremy. Jeden z Wellingtonów został zestrzelony przez niemieckie myśliwce 9 maja 1941 r. nad obszarem sztucznego jeziora IJsselmeer. Cała załoga – kapitan Maciej Socharski, sierżant Jan Dorman (pilot), plutonowy Zdzisław Gwóźdź (drugi pilot), kapral Ludwik Karcz (strzelec pokładowy), plutonowy Stanisław Pisarski (strzelec pokładowy) i plutonowy Henryk Sikorski (radiooperator) – zginęła.

20 maja 1941 r. wydobyto z jeziora ciała sierżanta Dormana, plutonowego Gwóździa i plutonowego Pisarskiego (w 1941 r. nie udało się go zidentyfikować, pogrzebany został jako „pilot nieznany”). Lotników pochowano na cmentarzu Nieuwe Ooster Begraafplaats w Amsterdamie. Ciało kaprala Karcza odnaleziono na brzegu wyspy Urk 1 lipca 1941 r. Został on zidentyfikowany i pochowany na tej wyspie dnia następnego. W lipcu 1947 r. jego ciało zostało przeniesione na cmentarz Rusthof w Leusden.

W 2014 r. podczas wydobywania piasku z dna jeziora IJsselmeer natrafiono na szczątki samolotu Wellington R-1322. W sierpniu i wrześniu 2016 r. ministerstwo obrony narodowej Królestwa Niderlandów wydobyło z dna jeziora szczątki samolotu i dwóch do tej pory zaginionych lotników, tj. porucznika Socharskiego i plutonowego Sikorskiego. Po dokonaniu identyfikacji postanowiono pogrzebać ich uroczyście na cmentarzu w Amsterdamie obok polskich lotników, którzy spoczęli w tym miejscu 76 lat wcześniej.

305. Dywizjon Bombowy został ustanowiony 1 września 1940 r. jako ostatni z czterech polskich dywizjonów bombowych. W okresie od kwietnia 1941 r. do sierpnia 1943 r. wykonał 1117 misji i zrzucił 1555 ton bomb na terenie nazistowskich Niemiec. 136 lotników zginęło, 10 było zaginionych a 33 wzięto do niewoli.

PAP/RIRM

drukuj