Hiszpania wprowadza dla urzędników podręczniki o tematyce gender. Dr hab. B. Kmieciak: Nie da się obronić takiego działania

Jest to działanie całkowicie pozbawione sensu. To jakaś forma radykalizacji relacji, jaka istnieje między ludźmi na terenie Hiszpanii i odniesienie się do chorej wizji. Nie da się tego obronić – powiedział w rozmowie z redakcją Radia Maryja dr hab. Błażej Kmieciak, prawnik i bioetyk. Odniósł się w ten sposób do sytuacji w Aragonii, gdzie lokalny rząd socjalisty Javiera Lambany zamówił opracowanie dla swoich 50 tys. urzędników specjalnego podręcznika pt. „Język inkluzywny z perspektywą gender”.

W Aragonii, w ramach Programu na rzecz Równości, lokalny rząd socjalisty Javiera Lambany zamówił opracowanie dla swoich 50 tys. urzędników specjalnego podręcznika pt. „Język inkluzywny z perspektywą gender”. Podręcznik jest dostępny na stronach Departamentu ds. Obywateli i Praw Społecznych rządu Aragonii (DGA).

Zgodnie z dokumentem, celem jest propagowanie języka inkluzywnego w redagowaniu pism urzędowych poprzez stosowanie wyrażeń i konstrukcji gramatycznych „z perspektywą gender” i unikanie rodzaju męskiego oraz innych form uznanych za błędne. „Wszyscy Aragończycy i wszystkie Aragonki mają utożsamiać się z pismami urzędowymi” – czytamy w wyjaśnieniach.

– Moim zdaniem jest to całkowicie pozbawione sensu działanie. To jakaś forma radykalizacji relacji, jaka istnieje między ludźmi na terenie Hiszpanii i odniesienie się do chorej wizji. Nie da się tego obronić – wskazał dr hab. Błażej Kmieciak.

Teraz pracownicy administracji państwowej powinni zwracać się do obywateli, pomijając rodzaj męski, a określone słowa i wyrażenia zastępować innymi. Tematowi rodzaju męskiego został poświęcony pierwszy rozdział liczącego 65 stron podręcznika autorstwa profesora Wydziału Lingwistyki Uniwersytetu w Saragossie Jose Luisa Aliagi Jimeneza.

Zwłaszcza słowo „mężczyzna” (po hiszp. także: „człowiek”) nie jest dobrze widziane w języku inkluzywnym, gdyż „odnosi się do płci męskiej”, jest „seksistowskie” i „pozbawione większej ambiwalencji”. Zamiast tego podręcznik proponuje stosowanie takich słów, jak: „osoba”, „ludzie” czy „gatunek ludzi”. Słowo „kobieta” jest natomiast dopuszczalne.

– My, mając coraz więcej wiedzy z zakresu nauk biologicznych, doskonale potrafimy powiedzieć, czym jest płeć człowieka. Oczywiście występują przypadki jakichś zaburzeń, natomiast tutaj mamy zupełny radykalizm genderowy, który nie ma racji bytu (…). Jest to tworzenie nowomowy, zasad, które mają wzbudzać lęk i eskalować napięcia międzyludzkie. To element związany z dyktaturą wolności. W pewnym momencie w niektórych gremiach uznano, że można zanegować zjawiska naturalne i biologiczne czy wynikające ze zdrowego rozsądku. To nie jest żadna wolność. To wyśmiewanie gatunku ludzkiego – podkreślił bioetyk.

radiomaryja.pl

drukuj