Premier Hiszpanii Mariano Rajoy (fot.PAP)

Hiszpania na krawędzi

Agencja Moody´s obniżyła o trzy stopnie ocenę wiarygodności kredytowej Hiszpanii, do poziomu Baa3. Tuż nad kategorią spekulacyjną

Madryt musi się liczyć z możliwością dalszej obniżki noty. Moody´s zredukowała też o dwa poziomy rating Cypru, do poziomu Ba3, czyli „śmieciowego”. Agencja Moody´s poinformowała, że o obniżeniu ratingu Hiszpanii przesądziło przyznanie przez UE i MFW 100 mld euro wsparcia dla sektora bankowego oraz mocno ograniczony dostęp do rynków finansowych. Od czasu objęcia władzy przez centroprawicowy rząd premiera Mariano Rajoya w grudniu 2011 r. wiarygodność kredytowa Hiszpanii spadła z wysokiego poziomu A1 aż o 5 stopni, mimo drastycznych cięć i oszczędności budżetowych na skalę niespotykaną w cywilizowanym świecie (35 mld euro w tym roku).
Problemy Hiszpanii, borykającej się jednocześnie z recesją i nadmiernym deficytem budżetowym, potęguje to, że w sektorze bankowym nagromadzone są gigantyczne „złe długi” spowodowane zapaścią na rynku nieruchomości. Sektor bankowy, żeby je zrównoważyć, potrzebuje natychmiast gigantycznego dokapitalizowania, w przeciwnym razie inwestorzy zaczną wyzbywać się akcji i rozpocznie się run na banki. Potrzeby kapitałowe hiszpańskiego sektora bankowego są tym większe, że w portfelach tamtejszych banków zalegają sterty hiszpańskich obligacji państwowych, których wartość systematycznie spada. To efekt ucieczki inwestorów zagranicznych z pogrążonego w recesji kraju: wobec braku nabywców na rządowe papiery dłużne – rodzime banki musiały przejąć ich rolę. W Unii jest publiczną tajemnicą, że tzw. pożyczki płynnościowe dla banków z Europejskiego Banku Centralnego zostały niemal w całości przeznaczone na skup bezwartościowych obligacji rządowych, co oznacza, że – wbrew twierdzeniom EBC – nie chodziło o żadną płynność, lecz o formę pomocy dla rządów strefy euro. Ukrywanie tego przez polityków na niewiele się jednak zdało – rynki szybko odkryły trick i odpowiednio wyceniły w ratingu. Rynki doskonale wiedzą, że pomoc dla hiszpańskiego sektora bankowego z EFSF i EMS oznacza ni mniej, ni więcej, że rząd hiszpański, oprócz deficytu finansów publicznych, wziął sobie na głowę 100 mld euro dodatkowego długu. Banki się ostaną, ich właściciele nie stracą, pozostaje pytanie, jak będzie wyglądało życie szarego obywatela pod ciężarem długu. Nawet jeśli Hiszpania zrównoważy budżet, to co roku jedną piątą długu rząd będzie musiał rolować przez emisję obligacji. Jedna piąta dochodów budżetowych będzie co roku wydawana na spłatę odsetek, reszta trafi na utrzymanie struktur państwa („rząd się wyżywi”), zaś potrzeby społeczne zostaną bez finansowego wsparcia. Rynki wiedzą, że taka sytuacja grozi wybuchem społecznym, po którym – kto wie – może nikt już nie będzie spłacał długów.
Obniżenie ratingu Cypru spowodowane jest, jak poinformowała agencja Moody´s, wzrostem prawdopodobieństwa opuszczenia przez Grecję strefy euro w związku z niepewnym wynikiem powtórnych wyborów parlamentarnych, które odbędą się w niedzielę. Wyjście Grecji oznaczałoby konieczność wsparcia przez cypryjski rząd rodzimego sektora bankowego, który jest silnie uzależniony od sytuacji w Grecji. Banki cypryjskie dokonały w minionych latach gigantycznej ekspansji kredytowej na skalę 308 proc. PKB maleńkiego Cypru, którego cały PKB wynosi ok. 13 mld euro. Większość długów stanowią długi prywatne, w tym pożyczka rosyjska w kwocie 2,5 mld euro. Kapitał banków nie jest w stanie zrównoważyć ekspansji, jest bowiem mocno nadwątlony. Same greckie aktywa w portfelach cypryjskich banków, obecnie bezwartościowe, wycenia się na 22 mld euro. Upadek banków i ewentualne przejęcie ich przez rząd przeniesie zadłużenie oraz zwiększone potrzeby kapitałowe na finanse publiczne. Podatnicy staną się „właścicielami długów” i podobnie jak Grecy będą je musieli spłacać przez dziesięciolecia kosztem spadku poziomu życia. W związku z tym, że sytuacja nie rokuje nadziei, agencja Moody´s umieściła Cypr na liście obserwacyjnej, sugerując możliwość dalszego obniżenia noty.
Tymczasem Rosja zadeklarowała, że jest gotowa udzielić Cyprowi kolejnej pożyczki w wysokości do 5 mld euro. Takie zapewnienie złożył Paweł Miedwiediew z banku centralnego Rosji. Pierwszy rosyjski kredyt – w wysokości 2,5 mld euro – trafił na Cypr w grudniu ubiegłego roku. Eksperci podkreślają, że Rosja chce pomóc temu wyspiarskiemu krajowi, bo na wyspie zarejestrowanych jest wiele rosyjskich spółek, które sporą część swojego kapitału zdeponowały w miejscowych bankach.

drukuj