Hiszpania na kolanach

Stało się to, czego Unia obawiała się od dawna: wniosek o pomoc finansową złożył rząd Hiszpanii. Chodzi głównie o pomoc dla sektora bankowego, ale jej koszty poniesie pośrednio budżet. To pierwszy tak duży kraj strefy euro, który stanął w obliczu bankructwa.
Minister finansów Hiszpanii Luis de Guindos złożył na ręce szefa eurogrupy Jean-Claude´a Junckera wniosek gabinetu Mariano Rajoya o udzielenie pomocy finansowej, w tym pomocy dla sektora bankowego, który pilnie potrzebuje dokapitalizowania. Nie podano o jaką kwotę, chodzi. Według wyceny audytorów na ratowanie hiszpańskiego sektora bankowego potrzeba 62 mld euro, ale decydujący będzie wynik kolejnego, pogłębionego audytu, który prowadzą obecnie Deloitte, KPMG, PwC oraz Ernst and Young. Rezultatów audytu można spodziewać się pod koniec lipca. Minister finansów ujawnił, że rząd Hiszpanii oczekuje od UE długoterminowych, ponad 15-letnich kredytów dla banków, o stopie procentowej nie większej niż 3-4 procent.

Przyczyną dramatycznej sytuacji hiszpańskich banków jest błyskawiczny wzrost niespłacalnych kredytów hipotecznych po zapaści, jaka nastąpiła na tamtejszym rynku nieruchomości w 2008 roku. Ponadto banki mają w portfelach warte kilkaset miliardów obligacje hiszpańskiego rządu, które szybko tracą na wartości w związku z nadmiernym deficytem, zadłużeniem kraju i recesją. W poniedziałek Agencja Moody´s obniżyła noty 28 bankom od 1 do 4 poziomów. Szesnastu bankom z tej grupy grozi dalsze obniżenie oceny wiarygodności kredytowej. Obniżka, jak podała agencja, odzwierciedla zdolność banków do spłacania długów, w oderwaniu od stanu finansów publicznych Hiszpanii. Moody´s prognozuje dalszy wzrost kwoty niespłacalnych kredytów związanych z rynkiem nieruchomości, co może spowodować, zdaniem agencji, wzrost zapotrzebowania sektora na wsparcie zewnętrzne.

Kraje strefy euro zobowiązały się 9 czerwca, że zasilą sektor finansowy Hiszpanii kwotą do 100 mld euro z nadzieją, że to wystarczy, aby uratować go przed bankructwem. Jednak większość ekonomistów ocenia, że pomoc musiałaby sięgać setek miliardów euro. Kilka dni temu Agencja Moody´s radykalnie obniżyła rating Hiszpanii do poziomu umiarkowanego ryzyka (Baa3). Ewentualny upadek tak dużego kraju pociągnąłby za sobą rozpad całej strefy euro.


drukuj