fot. flickr.com

Hiszpania: Demonstracje hotelarzy żądających pomocy państwa w związku z koronakryzysem

Kilka tysięcy właścicieli hoteli w Hiszpanii wzięło udział w czwartek w demonstracjach w kraju, domagając się od rządu natychmiastowej wypłaty środków pomocowych rekompensujących straty sektora pogrążonego w koronakryzysie.

Największe zgromadzenia odbyły się w Sewilli, Maladze, Toledo, Kadyksie i Grenadzie. W większości przypadków miały spokojny przebieg.

Część uczestników przyszła na wiece z transparentami, na których widniały hasła: “Świętej pamięci hotelarstwo”, “Chcemy pomocy!”, “Precz z restrykcjami!”.

Jak powiedział współorganizator czwartkowej akcji Jose Luis Yzuel, szef organizacji Hiszpańskie Hotelarstwo, branża, aby utrzymać swoją działalność oraz miejsca pracy, musi otrzymać niezwłocznie kwotę 8,5 mld euro.

Według Yzuela jeśli rząd do grudnia nie udzieli wsparcia krajowemu sektorowi hotelarskiemu, może dojść do bankructwa około 100 tys., czyli jednej trzeciej, wszystkich firm w tej branży.

„Gdyby spełnił się taki scenariusz, należy spodziewać się utraty pracy przez 0,9-1,1 mln osób zatrudnionych bezpośrednio lub pośrednio w hotelarstwie” – dodał Yzuel.

Organizatorów czwartkowych demonstracji poparło m.in. zrzeszające firmy sektora hotelarskiego i gastronomicznego stowarzyszenie FIAB. Jego przewodniczący Mauricio Garcia de Quevedo powiedział, że zaostrzanie restrykcji jest “przejawem demonizowania” roli obu tych sektorów podczas epidemii.

„Jak widać na przykładzie wspólnoty autonomicznej Madrytu, surowe restrykcje nie są potrzebne, aby liczba zakażeń spadła. W stołecznej aglomeracji przypadków infekcji jest coraz mniej, mimo że regionalne władze nie wprowadziły zakazu pracy hoteli” – powiedział Garcia de Quevedo.

PAP

drukuj