Górnicy z kopalni „Silesia” walczą o włączenie ich do świadczeń osłonowych dla górnictwa
Protest w kopalni „Silesia” w Czechowicach-Dziedzicach. „Państwo o nas zapomniało” – skarżą się tamtejsi górnicy, którym grożą grupowe zwolnienia, a jednocześnie nie zostali ujęci w rządowej ustawie gwarantującej świadczenia osłonowe.
Górnicy z kopalni węgla kamiennego „Silesia” w Czechowicach-Dziedzicach rozpoczęli spontaniczną akcję protestacyjną. Po nocnej zmianie nie wyjechali na powierzchnię.
– Protest ma związek przede wszystkim z traktowaniem pracowników Przedsiębiorstwa Górniczego „Silesia” w sposób inny niż pozostałych pracowników spółek węglowych – wyjaśnia Grzegorz Babij, przewodniczący Związku Zawodowego NSZZ „Solidarność” przy Przedsiębiorstwie Górniczym „Silesia”.
G. Babij: Kopalnia „Silesia” przez 15 lat wpłaciła do Skarbu Państwa 1 mld zł, ale wrócił rząd, który po raz drugi skazuje nas na zagładę https://t.co/Uf9TpTBFoB
— Radio Maryja (@RadioMaryja) December 22, 2025
Znowelizowana rządowa ustawa o funkcjonowaniu górnictwa kamiennego ma objąć świadczeniami osłonowymi górników odchodzących z pracy. Ale nie dotyczy ona osób z prywatnego Przedsiębiorstwa Górniczego „Silesia”. To – w połączeniu z groźbą grupowych zwolnień i likwidacji kopalni – wywołało obawy górników.
– Chcieliśmy ich przekonać, że są święta, że sytuacja jest taka, jaka jest; żeby z tego rezygnowali, żeby ten protest przenieśli na inny termin. Oni są na tyle zdeterminowani, że praktycznie rozmowy nie ma – mówi Tomasz Szpyrka, przewodniczący Związku Zawodowego KADRA przy PG „Silesia”.
Górnicy przedstawiają swoje postulaty. Oczekują równego traktowania, spotkania z ministrem energii, spotkania z prezydentem, poprawy bezpieczeństwa pracy przez władze spółki, wypłaty zaległej barbórki i nie wyciągania konsekwencji wobec protestujących.
– Pracują tak samo, jak w innych kopalniach, czyli 700 metrów, zagrożenie metanowe, przekroczenie wszystkich NDS-ów, czyli stężeń i natężeń pyłu, hałasu. Dlaczego górnik z „Silesii” nie może skorzystać z tych samych osłon, jak całe górnictwo? – stawia pytanie Mariola Miodońska, przewodnicząca Związku Zawodowego Górników w Polsce przy PG Silesia.
Minister energii, Miłosz Motyka, informuje na portalu X, że spółka znajduje się w postępowaniu sanacyjnym i zgodnie z prawem nie przysługuje jej w takiej sytuacji pomoc publiczna.
„Rozumiemy niepokój załogi i lokalnych społeczności, dlatego analizujemy możliwe działania. Złożono już wniosek o umorzenie postępowania sanacyjnego, a po jego rozpatrzeniu możemy przejść do kolejnych kroków” – czytamy we wpisie ministra Miłosza Motyki.
PG Silesia to spółka prywatna i rząd nie pozostaje obojętny wobec jej sytuacji, ani wobec obaw pracowników. Wraz z nadzorującym sektor górnictwa wiceministrem Marianem Zmarzłym, który spotka się z przewodniczącym związków, analizujemy możliwe formy wsparcia dla pracowników…
— Miłosz Motyka (@motykamilosz) December 22, 2025
Górnicy oczekują ministra na miejscu i konkretnych propozycji, a nie oświadczeń na portalu społecznościowym.
– Możemy się „przeciepywać” na X-ach i będziemy się dogadywać na X-ach. Niczego to nie zmieni. Niech minister będzie na tyle, że jeżeli polityk wypowiada słowa, to niech bierze za nie odpowiedzialność. (…) Takie jest żądanie – minister Miłosz Motyka jest proszony, aby przyjechać tutaj na kopalnię do załogi. Protestujący na niego czekają – mówi Grzegorz Babij.
Protest prowadzi kilkudziesięciu górników, ale dołączają do nich inni pracownicy, m.in. inżynierowie. Końcem listopada zarządca masy sanacyjnej przedsiębiorstwa poinformował związki zawodowe „Silesii” o zamiarze grupowych zwolnień. Miałyby objąć 750 pracowników.
TV Trwam News




