fot. PAP/EPA

Francja w jednym z najtrudniejszych momentów politycznych – z prezydentem bez większości, premierem bez rządu i parlamentem, który nie potrafi się porozumieć

Dziś do wieczora premier Francji ma czas na znalezienie porozumienia z partiami politycznymi. Jeśli nie uda mu się go osiągnąć, najprawdopodobniej zrezygnuje, co spotęguje pytania o przedterminowe wybory.

Francja od miesięcy nie ma stabilnego rządu. Nowy premier Sébastien Lecornu zrezygnował po upływie niespełna miesiąca. Dymisję postanowił zablokować prezydent Francji, Emmanuel Macron, który poprosił premiera, by podjął jeszcze jedną, ostatnią próbę zbudowania porozumienia wokół swojego gabinetu. Decyzje prezydenta dziwią także ludzi lojalnych względem niego.

– Jak wielu Francuzów, nie rozumiem już decyzji prezydenta Republiki. Najpierw nastąpił rozpad, a od tego czasu zapadały decyzje sugerujące determinację w utrzymaniu władzy – mówił Gabriel Attal, b. premier Francji.

Premier ma już tylko kilka godzin, by porozumieć się z partiami politycznymi.

– Dziś wieczorem udam się do Pałacu Elizejskiego, aby przedstawić prezydentowi proponowane rozwiązania, o ile uda nam się jakieś znaleźć – zaznaczył Sebastien Lecornu.

Premier Francji wykorzystuje każdą chwilę na konsultacje z udziałem przedstawicieli partii politycznych. Sébastien Lecornu spotkał się także z przewodniczącymi obu izb francuskiego parlamentu. Nie bierze na razie pod uwagę scenariusza przedterminowych wyborów.

– Wszystkie konsultacje, które przeprowadziłem świadczą o wspólnej woli zapewnienia Francji budżetu przed 31 grudnia tego roku. Ta wspólna wola wyraźnie oddala nas od perspektywy rozwiązania parlamentu – wskazał Sebastien Lecornu.

Słowa premiera padły przed jego rozmowami z udziałem partii lewicowych, ważnych dla wypracowania końcowego porozumienia. Kilka dni temu socjaliści zażądali od prezydenta Emmanuela Macrona, by wskazał na premiera kandydata lewicowego. Ostrzegając przy tym przed dojściem do władzy Marine Le Pen. Zjednoczenie Narodowe chce ponownych wyborów.

– Wzywamy do wyborów po to, by wyrwać kraj z jego śmiertelnego bagna – mówiła Marine Le Pen.

Francja znalazła się w jednym z najtrudniejszych momentów politycznych od dekad – z prezydentem bez większości, premierem bez rządu i parlamentem, który nie potrafi się porozumieć. We wtorek prezydent Emmanuel Macron spotkał się z szefami obu izb parlamentu, co – jak zauważają francuskie media – może być krokiem poprzedzającym ostateczną decyzję o rozwiązaniu Zgromadzenia Narodowego. Przewodnicząca Zgromadzenia przekonywała jednak, że nie prowadziła w tej sprawie rozmów z prezydentem kraju.

TV Trwam News

drukuj