fot. pixabay.com

EWANGELIA

Świętej Bożej Rodzicielki Maryi – uroczystość

Pasterze pośpiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa oraz leżące w żłobie Niemowlę. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli, co im zostało objawione o tym dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, zdumieli się tym, co im pasterze opowiedzieli.

Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to zostało przedtem powiedziane.

Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał Anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.

Łk 2, 16-21

***

Początek nowego roku jest zawsze doskonałą okazją do tego, by uczynić jakieś noworoczne postanowienie, by postawić sobie jakieś wyzwanie, któremu próbował będę sprostać, a ten nowy rok i ta nowa, przychodząca wraz z nim motywacja ma mi w tym pomóc. Niektórzy obiecują sobie, że rzucą palenie, inni zarzekają się na wszystko, że zgubią parę kilogramów, a niektórzy przyjmują za pewnik to, że w nadchodzącym roku spotkają tak bardzo wyczekiwaną miłość swojego życia.

I nie ma nic złego w tych wszystkich postanowieniach, bo przecież mobilizują nas one do pracy nad sobą, nad zmianą siebie, swojego postępowania na lepsze. Jest tylko jeden kłopot, bo tak naprawdę ważniejsze jest to, co Pan Bóg zaplanował dla mnie na ten nadchodzący rok. Nie znaczy to, że mam rezygnować ze swoich postanowień i biernie czekać na to, co się wydarzy, ale w tej realizacji moich noworocznych postanowień, powinienem uwzględnić i Boże plany, które On ma wobec mnie i może nawet już je przede mną odkrył.

Dzisiejsza uroczystość stawia nam przed oczyma Maryję – prostą, zwyczajną młodą dziewczynę z Nazaretu, która też pewnie miała swoje plany na życie, która miała jakieś młodzieńcze marzenia, a może nawet jakieś konkretne postanowienia na przyszłość. Ale gdy Archanioł Gabriel stanął przed Nią, oznajmiając Jej, że stanie się Matką Syna Bożego, to – choć nie rozumiała do końca tego wszystkiego – zaakceptowała Boży plan względem Niej. Powiedziała Bogu: TAK! Przyjęła na siebie rolę Matki Bożego Syna, Bożej Rodzicielki. Przyjęła rolę, która sprawiła, że na świat przyszedł od wieków wyczekiwany Zbawiciel. Nie byłoby betlejemskiej stajenki, nie byłoby Bożego Narodzenia, gdyby Maryja powiedziała Bogu NIE, gdyby postawiła swoje plany, swoje marzenia i swoje aspiracje ponad Bożą wolę.

Trudno dziś powiedzieć, ile Jej młodzieńczych marzeń czy pragnień nie zostało zrealizowanych, trudno powiedzieć, jakie ambicje czy postanowienia musiała odłożyć na bok, by zrealizować Boży plan, ale bez wątpienia możemy stwierdzić, że Jej rola w dziejach zbawienia świata jest niepodważalna. Możemy powiedzieć, że jako człowiek – wybrana przez Boga na podstawie jakiegoś tajemniczego kryterium – spełniła swoje powołanie w stu procentach. I pewnie, gdyby historia zbawienia zatoczyła koło i Maryja znów miałaby podejmować decyzję, miałaby znów dać niezwłoczną odpowiedź na słowa archanioła, z Jej ust znowu padłyby słowa: Niech mi się stanie według słowa Twego. Mimo niebywałego bólu, którego doświadczyła jako Matka patrząca na cierpienie i śmierć swojego Syna, nie wahałaby się znów powiedzieć Bogu: TAK. Bo to, co Maryję wyróżniało spośród wszystkich ludzi, to Jej niesamowita miłość do Boga i zaufanie, że Jego pomysł na Jej życie, że ten scenariusz, jaki Bóg specjalnie dla Niej przygotował, jest najlepszy z możliwych.

Pan Bóg tylko raz przemówił do Maryi, przez swojego posłańca Archanioła Gabriela. Wszystkie kolejne wydarzenia, jakie miały miejsce w życiu Maryi – także te tragiczne, te, które niosły ze sobą niebywałe cierpienie, ale w rezultacie przyniosły światu zbawienie – były jedynie prostą konsekwencją Jej pozytywnej odpowiedzi i realizowania z całym zaangażowaniem powierzonego przez Boga zadania. Będąc Matką Syna Bożego, chciała być najlepszą Matką i bez wątpienia taką była. I dziś wysławiamy Maryję za tę odpowiedź, jaką dała Bogu, za Jej Boże macierzyństwo.

To jest właśnie ten klucz do sukcesu – zaufanie Bożym postanowieniom, Bożemu wezwaniu. Ambicje, plany na życie, różnego rodzaju postanowienia, marzenia – są czymś dobrym, czymś pięknym – pod warunkiem, że uwzględniają to, iż Pan Bóg może mieć i ma wobec każdego z nas swoje plany.

Czasami być może zastanawiamy się, czego Bóg od nas oczekuje, jak odczytywać Jego wolę w naszym życiu. A tymczasem Bóg już swoją wolę wyraził, dając ci męża, dając ci żonę, rodziców, dzieci… To jest twoje podstawowe powołanie i innego szukać nie trzeba. To jest twoje powołanie, byś kochał i troszczył się o swoją żonę, byś kochała i troszczyła się o swojego męża, takiego, jaki on jest – choć to pewnie czasami bardzo trudne. Byście troszczyli się o swoje dzieci, o swoich rodziców, o swoich najbliższych. Bo wzniosłe Boże powołanie realizuje się w zwykłej codzienności.

Początek nowego roku zawsze jest okazją do tego, by coś sobie postanowić. Może warto w tym czasie zastanowić się nad tym, jak ja realizuję to moje powołanie, którym Bóg mnie obdarzył, jak ja realizuję to zadanie, jakie Pan Bóg przede mną postawił. I może wśród różnych noworocznych postanowień niech nie zabraknie i tego, by zamiast szukać nowych – mniej czy bardziej wymagających – wyzwań, skupić się na tym, co już mam i co jest moim powołaniem, które powinienem jak najpiękniej z Bożą pomocą realizować. A Maryja, Święta Boża Rodzicielka, niech będzie dla nas wzorem i pomocą. Amen.

Autor: o. Arkadiusz Buszka CSsR

Źródło: slowo.redemptor.pl

drukuj