Ekwador: obecny prezydent i jego główna rywalka zmierzą się w drugiej turze wyborów
Prezydent Ekwadoru Daniel Noboa i jego główna rywalka Luisa Gonzalez zmierzą się w kwietniu w drugiej turze wyborów – wynika z danych Narodowej Rady Wyborczej (CNE), opublikowanych we wtorek po przeliczeniu 97 proc. głosów oddanych w niedzielnej pierwszej turze.
Żaden z kandydatów nie zdobył ponad 50 proc. głosów, które dałyby mu zwycięstwo już w I turze. Według danych ze strony internetowej CNE Noboa otrzymał 44,16 proc., a Gonzalez – 43,94 proc. głosów.
Oznacza to, że pierwsze opublikowane w niedzielę wyniki sondażu exit poll, które dawały Noboi nieco ponad 50,1 proc. głosów, były błędne.
Przed wyborami faworytem był obecny szef państwa, ale jego przewaga nad rywalką okazała się mniejsza od przewidywań. Teraz liczy ona na przejęcie znacznej części z około 12 proc. głosów oddanych w I turze na pozostałych kandydatów opozycyjnych.
38-letni Noboa, milioner zwany „ekwadorskim królem bananowym”, w wyborach startuje z programem zapowiadającym walkę z przestępczością zorganizowaną oraz gruntowną reformę gospodarki w celu zmniejszenia deficytu. Prezydent już w styczniu ubiegłego roku wysłał wojsko do walki z gangami narkotykowymi, które uznał za organizacje terrorystyczne.
Jego rywalka, 47-letnia posłanka i prawniczka, określana jest jako spadkobierczyni polityczna byłego lewicowego prezydenta kraju, Rafaela Correi. W kampanii wyborczej obiecywała wzmocnienie wpływu państwa na gospodarkę oraz walkę z „przestępczym neoliberalizmem” i „wściekłą prawicą”, jak określała rządy Noboi.
W niedzielę Ekwadorczycy wybierali również członków Zgromadzenia Narodowego, czyli krajowego parlamentu. Większość głosów rozłożyła się niemal po równo pomiędzy dwie główne partie – Narodową Akcję Demokratyczną (ADN) urzędującego prezydenta, która będzie miała 66 mandatów, oraz Rewolucję Obywatelską (RC), z ramienia której kandydowała Gonzalez, z 67 mandatami.
Żadne z tych ugrupowań nie będzie miało większości i aby przyjmować ustawy, będą musiały negocjować z mniejszymi ugrupowaniami. Trzecią siłą w parlamencie będzie partia reprezentująca interesy społeczności rdzennych Pachakutik z ośmioma posłami.
PAP



