fot. https://pixabay.com/pl/photos/szko%C5%82y-remis-rysunek-edukacja-1974369/

Edukacja domowa

Coraz więcej dzieci uczy się w systemie edukacji domowej. Przez Sejm przeszły przepisy, które ułatwiają dostęp do takiej edukacji. Wymaga ona jednak od rodziców ogromnego zaangażowania.

Prawem rodziców jest wychowanie dziecka według własnych przekonań. Często rodzice chcąc to prawo realizować w praktyce i z dużo większym zaangażowaniem decydują się na edukację domową. Liczba dzieci, które właśnie w taki sposób dorastają, zwiększa się z roku na rok. W 2015 roku było to ponad 3 tys. W roku ubiegłym już 15 tys.

– Nauczanie domowe jawi się dzisiaj jako wyjątkowa oferta nauczania w zamian za nauczanie stacjonarne. Jest to zrozumiałe, kiedy weszliśmy masowo w zdalne nauczanie – wskazuje Barbara Nowak, małopolska kurator oświaty.

System nauczania zdalnego nie daje takich efektów, jak codzienne chodzenie do szkoły. W ocenie wielu rodziców atutem nauczania domowego jest właśnie efektywność. Dzieci mniej czasu poświęcają na pozyskanie takiej samej wiedzy. W stronę ułatwienia dostępu do edukacji domowej zmierzają przepisy, które już teraz przeszły przez Sejm.

Zniesiony został m.in. obowiązek rejonizacji – podkreśliła poseł PiS Agnieszka Górska.

– Do tej pory każdego rodzica, chcącego zapisać dziecko do szkoły, obowiązywał rejon własnego województwa, które zamieszkiwał – akcentowała.

Stanowiło to problem np. dla tych rodziców, którzy mieszkali blisko granicy województwa. Inne ułatwienie dotyczy opinii poradni pedagogiczno-psychologicznych. Taka opinia nie będzie potrzebna przy decyzji o nauczaniu domowym, co również wynika z przepisów, jakie przyjął Sejm.

– Rodzice z tego tytułu, że wychowują, czy uczą swoje dzieci, nie pobierają żadnych środków. Dlatego tu wskazywali na ogromne uzależnienie od poradni psychologiczno-pedagogicznej i też na ograniczenie swoich wolności – wskazywała poseł Agnieszka Górska.

Zwiększy się też finansowanie z 0,6 do 0,8 subwencji oświatowej. To nie rodzice pobierają środki na edukację domową w przypadku, gdy troszczą się o naukę swoich dzieci. To szkoła otrzymuje te środki za klasyfikację uczniów i umożliwienie dzieciom udziału w zajęciach dodatkowych.

Nauczanie domowe wymaga od rodziców ogromnego wysiłku.

– Muszą tak zorganizować cały tok nauczania, żeby dziecko miało nie tylko kontakt bezpośrednio z osobą uczącą, ale również, żeby było odpowiednio socjalizowane – podkreśliła Barbara Nowak.

Małopolska kurator oświaty wskazała, że bez kontaktu z rówieśnikami, nauczanie domowe nie będzie korzystne dla ucznia. Tłumaczyła też, że poszczególne kraje mają inne spojrzenie na taki tryb edukacji. Dla przykładu, Niemcy nie pozwalają na taki model w ogóle. W przypadku Kanady jest to z kolei jedyny sposób, by uczyć dzieci w zgodzie ze światopoglądem rodziców.

TV Trwam News

drukuj