fot. PAP/EPA

E. Macron: Wejście do NATO jest prawem każdego kraju

W ocenie prezydenta Francji Emanuela Macrona „nie można tworzyć architektury bezpieczeństwa europejskiego, odmawiając poszczególnym państwom prawa wejścia do Sojuszu Atlantyckiego”. Takie prawo musi być szanowane – wskazał. Podczas wspólnej konferencji z prezydentem Rosji francuski przywódca powiedział, że Władimirowi Putinowi „zostały przedstawione konkretne propozycje w sferze bezpieczeństwa”. Dodał, że w jego ocenie dla Władimira Putina „może to być powód do zaangażowania się we wcielenie ich w życie”.

Podkreślił też, że „naszym obowiązkiem jest współdziałać w imię przyszłości”. Jednocześnie zaznaczył, że „choć udało się znaleźć w kilku kwestiach dotyczących kryzysu wokół Ukrainy punkty zbieżne z Rosją, to jednak różnice w podejściu nadal się utrzymują”.

„Dostrzegam, że jesteście mocno ugruntowani w swym podejściu, które w wielu punktach odbiega od stanowiska strony europejskiej i zachodniej. Musimy mieć tego świadomość” – powiedział Emanuel Macron.

Wyraził przy tym opinię, że nasilenie kontaktów dyplomatycznych w kontekście kryzysu wokół Ukrainy przyniesie owoce.

„Razem, jestem tego pewien, osiągniemy rezultat, choć nie będzie to łatwe” – zaznaczył podczas konferencji prasowej w Moskwie.

Władimir Putin powiedział podczas wspólnej konferencji prasowej w Moskwie, że decyzja NATO o otwarciu drzwi dla takich państw jak Gruzja czy Ukraina podczas szczytu w Bukareszcie w 2008 r., było przejawem ignorowania potrzeb i obaw Rosji w sferze bezpieczeństwa.


„Jeśli dojdzie do konfliktu zbrojnego między Rosją i NATO, zwycięzców nie będzie”
– powiedział prezydent Rosji.

W trakcie konferencji prasowej z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, który prowadzi w Moskwie i Kijowie rozmowy ws. zagrożenia militarnego ze strony Rosji.

„Chcę, żeby wreszcie mnie usłyszano i żeby to dotarło do zachodnich czytelników, widzów i użytkowników internetu. Czy zdajecie sobie sprawę z tego, że jeśli Ukraina będzie w NATO i rozpocznie zbrojne przywracanie Krymu, to kraje europejskie niejako automatycznie będą wciągnięte w wojskowy konflikt z Rosją” – powiedział prezydent Władimir Putin, adresując te słowa do przedstawicieli mediów zachodnich.

Gospodarz Kremla przypomniał, że w doktrynie obronnej i politycznej Ukrainy Rosja jest oficjalnie definiowana jako przeciwnik, a odzyskanie Krymu na drodze wojennej jest w niej uznawane za możliwe.

„Rosyjski lider przypomniał też, że państwa Unii Europejskiej, w tym – Francja, uważają Krym za integralną część Ukrainy, Moskwa zaś uważa półwysep za należący do niej” – pisze TASS.

Władimir Putin roztoczył wizję ogólnoeuropejskiego konfliktu wojennego podczas zadawania przez dziennikarzy pytań. Prezydent Rosji zaatakował wtedy słownie jednego z francuskich dziennikarzy, który zapytał, dlaczego Rosja nie zezwala, by Ukrainy przystąpiła do NATO. Zdenerwowany Władimir Putin zapytał dziennikarza, czy chce wojny Francji z Rosją.

„Rosja jest jednym z mocarstw atomowych” – przypomniał prezydent Rosji.

Gospodarz Kremla obwinił zachodnie media o tendencyjne przedstawianie sytuacji na wschodzie.

„Nie sposób zrozumieć, na jakiej podstawie dyslokacja rosyjskich wojsk na terytorium Rosji jest przedstawiane jako zagrożenie dla państw sąsiedzkich” – pytał Władimir Putin.

„Nasze wojska przemieszczają się przecież po naszym własnym terytorium. Podobno zagrożone czują się też kraje bałtyckie oraz inne państwa. Nie bardzo jednak wiadomo, z jakiego powodu” – podsumował prezydent Rosji.

Władimir Putin zaznaczył podczas konferencji, że główne rosyjskie niepokoje i postulat udzielenia jej gwarancji bezpieczeństwa zostały zignorowane w odpowiedzi, jakiej udzieliły na propozycje rosyjskiej zarówno USA, jak i NATO. Zapowiedział zarazem, że Rosja będzie nadal nastawać na realizację swych postulatów i kontynuować rozmowy z zachodnimi partnerami.

Prezydent Rosji ponownie skrytykował decyzję NATO o otwarciu drzwi dla takich państw jak Gruzja czy Ukraina podczas szczytu w Bukareszcie w 2008 r. Jego zdaniem był to przejaw zignorowania potrzeb i obaw Rosji w sferze bezpieczeństwa.

PAP

drukuj