fot. twitter.com

Dymisja doradcy ds. bezpieczeństwa USA

John Bolton nie jest już doradcą prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego. Zdecydowała różnica poglądów, zwłaszcza w polityce wobec Iranu oraz Syrii.

Dotychczasowy doradca ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton wycofał się ze stanowiska. Jego następca ma być znany w przyszłym tygodniu. 

„Zeszłej nocy poinformowałem Johna Boltona, że jego praca w Białym Domu nie jest już potrzebna. Mocno nie zgadzałem się z wieloma jego sugestiami, podobnie jak inne osoby w administracji – napisał na Twitterze prezydent USA Donald Trump.

Inną wersję wydarzeń prezentuje sam John Bolton.

– Zaproponowałem rezygnację w poniedziałek w nocy. Prezydent Trump powiedział: „Porozmawiajmy o tym rano” – odpowiedział.

Decyzja w sprawie Johna Boltona była sporym zaskoczeniem. Jeszcze na godzinę przed informacją o dymisji, Biały Dom informował o wspólnej konferencji Johna Boltona z sekretarzem stanu Mikiem Pompeo. Zamiast tego sam Mike Pompeo musiał tłumaczyć się z decyzji prezydenta Trumpa. 

– Zostawiam to prezydentowi, by sam opowiedział o powodach, dla których podjął taką decyzję. Prezydent ma prawo mieć takich współpracowników, jakich sam chce – powiedział sekretarz stanu USA Mike Pompeo.

Mike Pompeo nie krył jednak, że w wielu sprawach, nie mógł odnaleźć wspólnego języka z Johnem Boltonem. 

– Zdecydowanie, były takie tematy, w których John Bolton i ja mieliśmy różne poglądy co do tego jak postępować – dodał.

John Bolton opowiadał się za większą ostrożnością w relacjach Stanów Zjednoczonych z Koreą Północną. Sprzeciwiał się też wycofaniu wojsk amerykańskich z Syrii. Chciał zmiany władzy w Iranie i twardszej polityki USA wobec Rosji.

TV Trwam News

drukuj