fot. PAP/Bartłomiej Wójtowicz

Dr R. Derewenda: W latach 80. władze były bezradne wobec autorytetu Kościoła, jaki budowali jego duszpasterze

W latach 80. władze były bezradne wobec autorytetu Kościoła, jaki budowali jego duszpasterze. Jaskrawym dowodem na to było zamordowanie ks. Jerzego Popiełuszki czy ks. Franciszka Blachnickiego. Tylko w ten sposób można było przerwać ich działalność. Ci kapłani byli poza zasięgiem komunistów. Oni byli ludźmi wolnymi i innych wychowywali do wolności w PRL-u – powiedział dr Robert Derewenda, dyrektor oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Lublinie, w programie „Polski punkt widzenia” w TV Trwam.

40 lat temu uczniowie i nauczyciele Zespołu Szkół Rolniczych im. Stanisława Staszica w Miętnem stanęli w obronie krzyża i zwyciężyli. Codzienne modlitwy i strajk okupacyjny były odpowiedzią na usuwanie krzyży ze szkolnych sal przez komunistyczne władze. Wydarzenia w małej miejscowości opisywały polskie i zagraniczne media.

– Cała sytuacja rozpoczęła się jesienią 1983 roku, ale de facto przypomina dzieje wcześniejsze. Od powstania „Solidarności” do wprowadzenia stanu wojennego do szkół czy miejsc pracy wracały krzyże, które były zdjęte po II wojnie światowej. (…) Zwłaszcza młodzieży zależało na tym, aby krzyże towarzyszyły klasom. Kiedy kończył się stan wojenny i władze przechodziły do etapu tzw. normalizacji, to okazało się, że nie ma mowy o liberalizacji systemu, jeśli chodzi o wychowanie najmłodszego pokolenia. Ono nadal miało być indoktrynowane i odcięte od polskiej tradycji. O to chodziło w walce o krzyż w Miętnem – wyjaśnił dr Robert Derewenda.

Historyk powiedział, że protest w Zespole Szkół Rolniczych im. Stanisława Staszica w Miętnem rozpoczęty przez uczniów w związku ze zdejmowaniem krzyży był „długą batalią”.

– Młodzież buntując się, reagowała w sposób organizacji protestów, śpiewania pieśni patriotycznych czy maszerując do kościoła w Garwolinie. Próbowała też odnowić krzyże w szkole. Władze komunistyczne czyniły wszystko, aby z tej sytuacji zrobić przykład pokazowy dla innych miejsc, aby nikt nie odważył się zaprotestować w obronie krzyża – zaznaczył.

Przeciwko młodzieży władze komunistyczne wysłały oddziały ZOMO, zastraszano młodzież i rodziców. Wielu uczniów relegowano ze szkoły. Wsparciem dla nich i całej wzburzonej społeczności Garwolina i Miętnego był Kościół. Cała społeczność szkolna i mieszkańcy Garwolina spotykali się w miejscowej świątyni.

– „Solidarność” swoją nazwę wzięła od tego, że ludzie potrafili się solidaryzować, wspierać. Międzyludzką solidarność poczuli również uczniowie. Bardzo ważne było, że biskup również ufundował małe krzyże dla młodzieży, że rodzice oraz nauczyciele stawali w ich obronie. (…) To wszystko miało ogromne znaczenie – wskazał dr Robert Derewenda.

– Cena za walkę była poważna. Najwyższą zapłacili ci, którzy nie mogli kontynuować szkoły w Miętnem i dostali wilczy bilet, czyli miano ich nie przyjmować do żadnej innej szkoły. De facto młodzież wchodziła na drogę, na którą wcześniej weszli ci, którzy odważyli się walczyć z władzą komunistyczną – dodał.

Gość Telewizji Trwam powiedział, że władze komunistyczne „nie kontrolowały Kościoła. Gdyby to robiły, nigdy nie doszłoby do wyboru ks. kard. Karola Wojtyły na papieża. Kościół nie mógłby w Polsce tak szeroko ewangelizować”.

– Szykany ze strony władz, próba kontrolowania Kościoła pobudzały działalność tych, którzy byli odpowiedzialni za Kościół. Czas lat 80. to czas duszpasterzy, ludzi bardzo odważnych. Ks. Jerzy Popiełuszko, kapelan „Solidarności”, to tylko jeden z wielu przykładów tych, którzy odważnie świadczyli o Ewangelii i nie bali się władz – zwrócił uwagę historyk.

Duszpasterze nie chcieli Kościoła koncesjonowanego. Nie zadowalali się tym, że Kościół może odprawiać nabożeństwa w murach kościoła czy raz do roku może wyjść z Najświętszym Sakramentem na Boże Ciało – kontynuował dr Robert Derewenda.

– W latach 80. władze były bezradne wobec autorytetu Kościoła, jaki budowali jego duszpasterze. Jaskrawym dowodem na to (…) było zamordowanie ks. Jerzego Popiełuszki czy ks. Franciszka Blachnickiego. Tylko w ten sposób można było przerwać ich działalność. Ci kapłani byli poza zasięgiem komunistów. Oni byli ludźmi wolnymi i innych wychowywali do wolności w PRL-u – powiedział dyrektor oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Lublinie.

radiomaryja.pl

drukuj
Tagi:

Drogi Czytelniku naszego portalu,
każdego dnia – specjalnie dla Ciebie – publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła i naszej Ojczyzny. Odważnie stajemy w obronie naszej wiary i nauki Kościoła. Jednak bez Twojej pomocy kontynuacja naszej misji będzie coraz trudniejsza. Dlatego prosimy Cię o pomoc.
Od pewnego czasu istnieje możliwość przekazywania online darów serca na Radio Maryja i Tv Trwam – za pomocą kart kredytowych, debetowych i innych elektronicznych form płatniczych. Prosimy o Twoje wsparcie
Redakcja portalu radiomaryja.pl