fot. PAP/Mateusz Marek

Dr K. Kawęcki: Sytuacja u nas jest bardzo poważna. Niewątpliwie (…) państwo polskie jest pogrążone w totalnym kryzysie. Można mówić o dużej dezorganizacji państwa polskiego

Zamach stanu – tak jak nam się kojarzy – to zamach przeprowadzony przez grupę, np. juntę wojskową i objęcie władzy. Myślę, że sytuacja u nas jest bardzo poważna. Niewątpliwie (…) państwo polskie jest pogrążone w totalnym kryzysie. Można mówić o dużej dezorganizacji państwa polskiego – mówił w środowym „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam dr Krzysztof Kawęcki, politolog i historyk. W programie poruszono także tematy „pełzającego zamachu stanu” w Polsce i zapowiadanych przetasowań w rządzie.

Prezes Trybunału Konstytucyjnego, Bogdan Święczkowski, oskarżył najwyższe władze państwowe o „pełzający zamach stanu” i skierował w tej sprawie zawiadomienie do zastępcy Prokuratora Generalnego, prok. Michała Ostrowskiego.

– Nam się oczywiście zamach stanu kojarzy z krajami tzw. trzeciego świata, z tzw. republikami bananowymi (albo – radiomaryja.pl) z historią, z ubiegłym wiekiem, np. z zamachem majowym w 1926 roku (…) Zamach stanu – tak jak nam się kojarzy – to zamach przeprowadzony przez grupę, np. juntę wojskową i objęcie władzy. Myślę, że sytuacja u nas jest bardzo poważna. Niewątpliwie (…) państwo polskie jest pogrążone w totalnym kryzysie. Można mówić o dużej dezorganizacji państwa polskiego – podkreślił dr Krzysztof Kawęcki.

Mamy do czynienia także z ogromnym podziałem społecznym, w przypadku którego sformułowanie „wojna polsko-polska” jest wyjątkowo trafne.

– Obecna koalicja rządowa niestety ma duże wsparcie i ma legitymizację części wyborców, Polaków. Dopóki nie zostanie, że tak powiem, odbudowana wspólnota, dopóki te (…) głębokie podziały nie zostaną w jakiś sposób zrównoważone, to naprawdę przyszłość może być nienajlepsza – powiedział politolog.

Zdaniem eksperta pojednanie w narodzie nie będzie możliwe, dopóki ton polskiej polityce będą nadawały dwa zwalczające się obozy (Platforma Obywatelska oraz Prawo i Sprawiedliwość). Pomysł na zażegnanie chaosu w państwie padł swego czasu ze strony Konfederacji, która postulowała „reset konstytucyjny”. Nie doszedł on jednak do skutku, choć – jak ocenił dr Krzysztof Kawęcki – miał on pewien sens.

Śledztwo podjęte przez prok. Michała Ostrowskiego po zawiadomieniu prezesa TK zapewne też nie osiągnie pożądanego efektu i zostanie szybko umorzone przez prokuraturę Adama Bodnara.

Ze strony rządzących docierają z kolei wiadomości o nadchodzącej rekonstrukcji Rady Ministrów. Takie zabiegi są zazwyczaj podejmowane, gdy władza chce zmienić nieco swój wizerunek oraz nadać tempo i dynamikę swoim pracom. Do zmiany dojdzie najpewniej po majowych wyborach prezydenckich. Donald Tusk liczy na zwycięstwo swojego kandydata, Rafała Trzaskowskiego. Jeśli takowe nastąpi, zapewne dojdzie do dalszej marginalizacji koalicjantów PO.

– W tym przypadku przede wszystkim Polski 2050. Być może to jest też pewien sygnał dyscyplinujący wobec Szymona Hołowni i jakieś wezwanie, żeby np. w drugiej turze jednoznacznie poparł Rafała Trzaskowskiego – podkreślił politolog.

Plany w związku z wynikiem wyborów kreśli również lider opozycji, Jarosław Kaczyński. Prezes PiS liczy, że uda się wówczas utworzyć nową większość w Sejmie, a co za tym idzie – nowy rząd. Gość „Polskiego punktu widzenia” uważa jednak, że taki scenariusz nie jest możliwy.

– W zasadzie można powiedzieć, że Prawo i Sprawiedliwość i jego kierownictwo niczego się nie nauczyły od czasów wyborów, kiedy to wówczas politycy Prawa i Sprawiedliwości, a szczególnie Mateusz Morawiecki, zapowiadali, że jest możliwość stworzenia rządu, chociaż nie było naprawdę ku temu żadnych racjonalnych przesłanek. Słowa Jarosława Kaczyńskiego zostały w sposób – nazwijmy to: humorystyczny, delikatnie mówiąc – zdementowane przez polityków Polski 2050 – mówił dr Krzysztof Kawęcki.

To właśnie Polska 2050 i PSL, tworzące razem Trzecią Drogę, zostały przez Jarosława Kaczyńskiego wskazane jako potencjalny koalicjant.

– Powiedzmy sobie tak: Prawo i Sprawiedliwość od dłuższego czasu, także w tym układzie personalnym, nie ma zdolności koalicyjnych. (…) W dużym stopniu jest to, że tak powiem, na własne życzenie. To jest polityka dyskredytowania – czasem słusznego, czasem bardziej personalnego, zupełnie niepotrzebnego – właśnie np. Polskiego Stronnictwa Ludowego (…). Jeśli ma się świadomość, że nie ma się zdolności koalicyjnych, to po prostu prowadzi się inną politykę. To są zaniechania od wielu, wielu lat, które zresztą trudno będzie przezwyciężyć – ocenił ekspert.

Zdaniem politologa racjonalnym rozwiązaniem byłby sojusz Prawa i Sprawiedliwości z Konfederacją. Dlatego też stronnictwo Jarosława Kaczyńskiego powinno zadbać, by w nadchodzących wyborach wynik kandydata tej partii – Sławomira Mentzena – był jak najlepszy. Rozmówca TV Trwam negatywnie odniósł się natomiast do słów prof. Przemysława Czarnka, który powiedział, że udało mu się już przekonać Konfederację do współpracy. To stwierdzenie zdementował jeden z liderów Konfederacji, wicemarszałek Krzysztof Bosak, na co były minister edukacji odparł, że aby przekonać partię do współpracy, nie trzeba rozmawiać z jej kierownictwem.

Aby zyskać koalicjanta, Prawo i Sprawiedliwość powinno – według politologa – zmienić myślenie.

– Prawo i Sprawiedliwość powinno po prostu dokonać pewnej autorefleksji, także jeśli chodzi o ich wcześniejsze działania koalicyjne. Kiedy tworzyli rząd, zachowania wobec koalicjantów były różne.  Z drugiej strony Prawo i Sprawiedliwość powinno porzucić już myślenie o tym, że na prawo od PiS nie może nic innego powstać, bo oto jest fakt, że istnieje Konfederacja. (…) Po trzecie: kwestie personalne. Jarosław Kaczyński jest niewątpliwie liderem Prawa i Sprawiedliwości, ale w tym układzie personalnym z Jarosławem Kaczyńskim, a także z całą grupą tych polityków Prawa i Sprawiedliwości, którzy tworzą jego najbliższe otoczenie od wielu lat, nie da się chyba w sposób skuteczny działać w tym kierunku. Tu muszą nastąpić zmiany przeprowadzone przez samo Prawo i Sprawiedliwość – zwrócił uwagę gość „Polskiego punktu widzenia”.

Z pozoru mogłoby się wydawać, że oddzielenie Konfederacji od najbardziej kontrowersyjnych polityków – Janusza Korwin-Mikkego i Grzegorza Brauna – ułatwi ewentualną koalicję z PiS, ale należy brać pod uwagę fakt, iż partia ta nadal jest zróżnicowanym środowiskiem. Dodatkowo sprawę komplikuje jeszcze większe zróżnicowanie jej wyborców.

radiomaryja.pl

drukuj