fot. PAP/Marcin Obara

Donald Tusk nie cieszy się poparciem wśród młodego pokolenia – zmiany na stanowisku premiera domaga się prawie 60 proc. osób do 29. roku życia

Prawie 60 procent młodych Polaków chce, aby Donald Tusk zrezygnował z funkcji premiera – tak wynika z najnowszego sondażu. Według politologów niechęć do szefa rządu wynika z rosnących kosztów życia i niedotrzymywania obietnic.

Kolejne sondaże wskazują na niezadowolenie Polaków z działań obecnego rządu. Sam premier Donald Tusk nie cieszy się poparciem. Według sondażowni Opinia24, 47 proc. Polaków chce wymiany szefa rządu. Co więcej, zmiany domaga się prawie 60 proc. młodych osób do 29. roku życia. Natomiast Koalicja Obywatelska przekonuje, że pozycja Donalda Tuska nie jest zagrożona.

– Ja nie mam wątpliwości, że dzisiaj lider i autorytet w Polsce jest tylko jeden. Jest to Donald Tusk – stwierdziła Agnieszka Pomaska, poseł KO.

Niechęć do premiera to efekt politycznych podziałów – mówił poseł Polski 2050, Łukasz Osmalak.

– To wynika m.in. z polaryzacji na polskiej scenie politycznej i z tego, że ci wszyscy, którzy są antyrządowi, oni deklaratywnie będą wypowiadali się właśnie w taki, a nie inny sposób – ocenił poseł Łukasz Osmalak.

Politolog, dr Andrzej Skiba, nie wyklucza zmiany na fotelu premiera. Tę funkcję chętnie objąłby Radosław Sikorski, ale Donald Tusk łatwo nie odda stołka.

– Była sytuacja, w której Donald Tusk ustąpił, ale dopiero przy swojej drugiej kadencji i dopiero wtedy, kiedy miał alternatywę w postaci objęcia funkcji w instytucjach unijnych – podkreślił dr Andrzej Skiba.

Polakom żyje się gorzej – zaakcentował politolog, Andrzej Maciejewski. W ich budżety uderzają wysokie rachunki, a w mediach słychać o rosnącym długu państwa.

– Pan Donald Tusk jest słabym premierem, jest źle oceniany, jest to już powtarzalne i regularne – wskazał Andrzej Maciejewski.

Rządzący składali Polakom szereg obietnic. To m.in. kredyt mieszkaniowy 0 proc. i akademiki za złotówkę. Do dziś to tylko puste słowa, tak jak wyższa kwota wolna od podatku – zauważył były minister finansów, poseł PiS, Andrzej Kosztowniak.

– Świetnie wiedział obecny minister finansów, również Donald Tusk, że ta propozycja, którą przedkładają nie jest przez nich możliwa do zrealizowania – akcentował Andrzej Kosztowniak.

Słabe notowania rządzących zwiększają szanse opozycji na powrót do władzy czy też przejęcie większości w Senacie. Ogólnopolska Grupa Badawcza wskazała, że PiS zyska przewagę w Senacie tylko wtedy, gdy połączy siły z Konfederacją. Wtedy prawica mogłaby zapewnić sobie 58 ze stu mandatów.

– Bez paktu senackiego po prawej stronie nie da się wygrać większości do Senatu. Proszę pamiętać, że nawet w 2019 roku, w którym PiS miało rekordowo wynik do Sejmu, wybory do Senatu przegrała – oznajmił prezes Ogólnopolskiej Grupy Badawczej, Łukasz Pawłowski.

Tymczasem Sławomir Mentzen sprzeciwia się współpracy z Jarosławem Kaczyńskim. Politycy Konfederacji podgrzewają atmosferę. Na sobotniej manifestacji PiS zaprezentowali transparent z oskarżeniami o masowe wpuszczanie do Polski imigrantów zarobkowych. Ze strony PiS słychać głosy, że Konfederacja powinna się opamiętać i wspólnie zawalczyć o większość w przyszłym parlamencie, tak jak w wyborach prezydenckich.

– Dzięki nam wszystkim wygrał Karol Nawrocki właśnie poprzez ogromną jedność po prawej stronie sceny politycznej i ta jedność dała nam zwycięstwo. Jeżeli jedności nie będzie o zwycięstwa będzie bardzo trudno – podkreślił Maciej Wąsik, europoseł PiS.

Konfederacja chce, aby to prezydent Karol Nawrocki był gospodarzem paktu senackiego prawicy.

TV Trwam News

drukuj