Do prawdy pod prąd

Z prof. dr hab. Krystyną Czubą, wykładowcą Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej, rozmawia Paweł Pasionek

Pani Profesor, dziennikarstwo to zawód czy powołanie?

– Dziennikarstwo, będąc zawodem zaufania społecznego, jest niewątpliwie powołaniem. Dziennikarz musi więc swój charyzmat rozumiany jako dar dla innych odkryć i rozwijać. Wtedy jego talenty i dyspozycje będą dobrze służyć zarówno jego rozwojowi, jak również pomyślności innych ludzi. Praca w mediach to nie tylko przekazywanie informacji, ale też nieustanne bycie dla innych rzetelnym nauczycielem. Dziennikarz kształtuje świadomość społeczeństwa zarówno podczas pracy w redakcji, jak i swoją postawą w czasie wolnym. Dlatego też chcąc dobrze wypełnić misję w społeczeństwie, nie może swojego zawodu traktować inaczej jak powołania.

Jak pomóc młodym odkryć powołanie do bycia dziennikarzem?

– Młodzież musi mieć możliwość przymierzenia się do różnych ról, by znaleźć swoje miejsce w świecie. Dlatego potwierdzenie, że praca w mediach jest tą właściwą drogą życiową, wymaga podjęcia próby. Cenne w tym zakresie są chociażby organizowane cyklicznie przez Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu warsztaty dziennikarskie dla młodzieży gimnazjalnej i licealnej. Umożliwiają one zetknięcie się z osobami na co dzień pracującymi w mediach, które pokazują młodym nie tylko nowoczesne możliwości techniczne, ale przede wszystkim zwracają uwagę na piękno i społeczne znaczenie wykonywanego zawodu.

Dziennikarze wchodzą w różnorodne interakcje z ludźmi. Powinni więc pracować nie tylko nad warsztatem, ale i nad własnym charakterem.

– By człowiek osiągnął szczęście osobiste, rodzinne, ale i pełnię w pracy zawodowej, musi nieustannie pracować nad formowaniem własnej osobowości. Ta formacja własna polega na odkryciu, co jest w życiu ważne i czemu warto się poświęcić. A to osiągamy poprzez pracę nad cnotami, czyli sprawność w wykonywaniu dobrych zadań. Roztropność pozwala dziennikarzowi przewidzieć konsekwencje swoich działań, a sprawiedliwość umożliwia zachowanie rozsądku w osądzaniu ludzi i zdarzeń, a przez to pozwala uszanować niezbywalne prawa każdego człowieka. Od dziennikarzy, zwłaszcza we współczesnym świecie, należy oczekiwać również męstwa, gdyż tylko ono pozwoli im pomimo piętrzących się przeszkód dążyć do prawdy. Często dzisiaj zapomina się, że prawda nie leży na ulicy, lecz wymaga ofiarności i zdobywana jej w pocie czoła. Kolejną cnotą niezbędną dla dziennikarza jest umiarkowanie, gdyż musi on nie tylko sam posiadać wewnętrzny pokój, ale i utrzymywać dobre relacje z innymi. Przydatna w tym względzie jest też pokora, która pozwala realnie spojrzeć na swoje wady i zalety, dojrzeć swoje ograniczenia, a przez to sensownie działać i nie wynosić się ponad innych ludzi. Cóż bowiem człowiek ma, czego by nie otrzymał od Boga.

W świecie coraz bardziej wrogim chrześcijaństwu dziennikarz może mieć problem z byciem świadkiem wiary.

– Ma to czynić bardzo zwyczajnie, po prostu żyjąc zasadami wyznawanej wiary, otwarcie przyznając się do Boga. Ukazując, że wiara nadaje sens jego życiu, skłania do moralnego postępowania, liczenia się z dobrem innych ludzi. Jeżeli człowiek deklaruje swoją wiarę w taki otwarty, normalny sposób, wiele osób, nawet w zlaicyzowanych społeczeństwach, to uszanuje. Dobry przykład także niejednokrotnie pociąga ludzi do zmiany własnego zachowania i naśladowania. Jestem również przekonana, że bardzo pomocne jest w tym zakresie męstwo, ponieważ wiary należy dziś zdecydowanie bronić na łamach mediów. Dziennikarze, mając świadomość, że są odpowiedzialni za swoich czytelników, słuchaczy i widzów, muszą także mieć na uwadze perspektywę sięgającą aż Nieba. Powinni dopomóc ludziom nie tylko w lepszym, sensowniejszym życiu tu, na ziemi, ale także w osiągnięciu celu ostatecznego – zbawienia. Wierzący dziennikarz, wypełniając swoje powołanie, poszukuje prawdy, ponieważ Bóg jest prawdą. Walczy o dobro, ponieważ Bóg jest samym dobrem. Propaguje piękno, dlatego że człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga.

Cieszę się zatem, że wykładam w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, która we współczesnych czasach ma wielki atut – odważnie świadczy o Chrystusie. Mam świadomość, że studenci WSKSiM chociaż wybierają drogę niepopularną, to jednak bardzo ważną, gdyż prowadzącą do najważniejszego celu w życiu – do szczęścia tu, na ziemi, i szczęścia w wieczności.

To chyba znak czasu: nasza uczelnia jest konserwatywna w sferze wartości i na wskroś nowoczesna w zakresie zaplecza technicznego.

– Z podziwem myślę o uczelni założonej przez o. dr. Tadeusza Rydzyka CSsR, która jest naprawdę wyjątkowa nie tylko w skali Polski, ale i świata, jeżeli idzie o dostęp studentów do nowoczesnego sprzętu. Szkoleni tu przyszli pracownicy prasy, radia, telewizji czy internetu bez problemu odnajdą się w nawet dużych, nowoczesnych redakcjach. Atutem uczelni jest znakomita kadra, przybywająca do Torunia z całego świata, którą tworzą zarówno ludzie nauki, kultury, jak i mediów. Są to dla studiującej młodzieży autentyczne autorytety, gdyż ich słowa pozostają w harmonii z czynami i przez to pociągają do naśladowania. To otwarcie na świat, wiedzę i doświadczenie wybitnych przedstawicieli z różnych dziedzin bardzo procentuje w przygotowaniu studentów do bycia dziennikarzami. Należy też docenić wkład uczelni w edukację medialną Polaków. Współczesny człowiek w zalewie informacji musi nauczyć się właściwie wybierać, by medialny przekaz rozwijał go, a nie niszczył. Dlatego cenne jest, że dla pragnących poznać mechanizmy mediów i manipulacji WSKSiM organizuje stacjonarne i wyjazdowe warsztaty dziennikarskie, ale także umożliwia udział w sympozjach naukowych, których grono uczestników znacznie poszerza się dzięki transmisjom Radia Maryja oraz Telewizji Trwam.

Jak określiłaby Pani Profesor misję Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej?

– WSKSiM przygotowuje zarówno studiujących, jak i tych, którzy stykają się z wiedzą przekazywaną w jej murach przy innych okazjach, do autentycznego bycia sobą. A bycie sobą to stałe zmaganie się, aby nie zboczyć z drogi prawdy. Ojciec Święty Benedykt XVI, o którym w tych dniach szczególnie myślimy, naucza, że prawda istnieje, aby człowiek był sobą i jeśli tylko autentycznie jej poszukuje, to ją odnajdzie. Mimo trudności, które się w życiu pojawiają, prawda umożliwia człowiekowi niestrudzenie kroczyć naprzód we właściwym kierunku.

Dziękuję za rozmowę.

Paweł Pasionek

drukuj