fot. PAP/EPA

Demonstranci w Nowym Jorku palili amerykańskie flagi

Demonstranci, którzy od wielu tygodni protestują w Nowym Jorku przeciwko rasizmowi, spalili w sobotę, w Dniu Niepodległości, wiele amerykańskich flag. Do podobnych wystąpień doszło w tym dniu także w innych miastach USA, m.in. Chicago i Los Angeles.

Demonstranci podpalali flagi USA w pobliżu wieżowca Trump Tower w centrum Manhattanu.

Tymczasem prezydent Donald Trump, przemawiając w nocy z piątku na sobotę pod górą Mount Rushmore w Dakocie Południowej, ocenił, że Stanom Zjednoczonym zagraża „skrajnie lewicowy faszyzm”.

W swoim przemówieniu pod wykutym w skale pomnikiem czterech prezydentów (Jerzego Waszyngtona, Thomasa Jeffersona, Theodore’a Roosevelta i Abrahama Lincolna) Donald Trump odnosił się do obalania pomników niektórych postaci z amerykańskiej historii. Dochodzi do nich na fali protestów po zabiciu pod koniec maja w Minneapolis przez policję Afroamerykanina George’a Floyda. Oprócz pomników Konfederacji obalano również te Waszyngtona, Jeffersona czy Krzysztofa Kolumba.

W Stanach Zjednoczonych trwa „bezlitosna kampania, by wymazać naszą historię, zniesławić naszych bohaterów, usunąć nasze wartości i zindoktrynować nasze dzieci” – ocenił szef amerykańskiego państwa.

„W naszych szkołach, naszych redakcjach, a nawet salach konferencyjnych pojawił się nowy, skrajnie lewicowy faszyzm. Jeśli nie mówisz ich językiem, nie wykonujesz ich rytuałów, nie recytujesz ich mantr i nie podążasz za ich dowództwem, to jesteś cenzurowany, wykluczany, umieszczany na czarnej liście, oskarżany i karany” – wskazał.

Pokaz fajerwerków pod górą Mount Rushmore i wystąpienie prezydenta Donalda Trumpa zainaugurowały obchody amerykańskiego Dnia Niepodległości (4 lipca).

PAP

drukuj