fot. PAP

Czy w Polsce powstanie elektrownia atomowa?

Na początku tego roku rząd przyjął program energetyki jądrowej. Według jego założeń już w 2024 roku mielibyśmy korzystać z takiej energii. Przeciwnicy budowy ostrzegają, że pozorne zyski o których mówią zwolennicy atomu, mogą nas słono kosztować.

Rządowe agendy robią wszystko, aby przekonać Polaków do atomu, twierdząc, że jest bezpieczny, tani i bardzo efektywny. Jego przeciwnicy uważają jednak inaczej.

– Energetyka jądrowa nie jest już nam potrzebna, choćby z tego względu, że niszczy gospodarkę. Badania pokazują, że tam gdzie powstają elektrownie jądrowe zamiera rolnictwo, turystyka, agroturystyka i mały przemysł. Energetyka jest dobra dla garstki osób, które mają w ten sposób kapitał oraz władzę – mówi Tomasz Borewicz, działacz na rzecz niewprowadzania energii jądrowej do Polski.

Przeciw budowie elektrowni atomowej na Pomorzu protestują mieszkańcy Żarnowca, Choczewa, a także Gąsek w Gminie Mielno. Wymienione miejscowości to jej potencjalne lokalizacje.

W dyskusji o atomie zapomina się jednak o kosztach i zagrożeniach związanych z utylizacją i przechowywaniem odpadów radioaktywnych. Ogromne środki pochłania także zamknięcie elektrowni jądrowej. Jej średnia żywotność to 60 lat. Elektrownia atomowa to również duże zagrożenie. Katastrofa niosłaby za sobą nieodwracalne skutki – podkreśla ekspert ds. bezpieczeństwa Maksymilian Dura.

– To nie będzie tak, jak w wypadku Rosji, gdzie został zniszczony i skażony ogromny teren i nikt tam właściwie tego nie odczuł ze względu na terytorium. U nas to będzie katastrofa i o tym należy pamiętać – kmdr. por. rezerwy Maksymilianem Dura, ekspert bezpieczeństwa.

O przygotowaniach do budowy elektrowni atomowej na pomorzu może świadczyć uruchomienie nowych kierunków na uniwersytecie Gdańskim: Bezpieczeństwa jądrowego oraz Ochrony radiologicznej.  

– Kierunek powstał właśnie ze względu na możliwość rozwoju energetyki jądrowej. Studenci będą zdobywać wiedzę z zakresu fizyki, matematyki, chemii i będą kształcić się eksperci, którzy będą ekspertami na tym rynku energetyki jądrowej, radiologii – informuje Beata Czechowska-Derkacz, Rzecznik Prasowy Uniwersytetu Gdańskiego.

Takich specjalistów nam brakuje – podkreśla prof. Aleksander Kubicki.

– To nie tylko z powodu budowy elektrowni atomowej ten kierunek jest tworzony. To także dlatego, żeby dać wykształconych specyficznie specjalistów w zakresie tego bezpieczeństwa jądrowego, co oznacza obrót materiałami radiologicznymi i ochrony radiologicznej wszystkich tych urządzeń stosowanych w przemyśle, medycynie i technice – zaznacza prof. UG dr hab. Aleksander Kubicki.

Przeciwnicy budowy elektrowni atomowej podkreślają, że cały świat powoli odchodzi od atomu na rzecz odnawialnych źródeł energii. Środki na budowę atomu czyli około 50 mld zł powinniśmy przeznaczyć na modernizacje energetyki oraz na rozwój alternatywnych źródeł energii.  

– Wystarczy zmodernizować linie energetyczne, wprowadzić programy oszczędnościowe na dotychczasowe urządzenia energetyczne. Wystarczy wprowadzić odpowiednie rozwiązania technologiczne, które już są dostępne na całym świecie, albo uzyskać taki efekt jaki ma Szwecja, która w ciągu 10 lat zamierza przejść w 100 proc. na alternatywę – komentuje Tomasz Borewicz.

Rząd za wszelką cenę chce jednak zrealizować projekt elektrowni atomowej, przyjmując stare technologie z zachodu. Przy okazji spółka, która ma przygotować jej budowę, stała się dobrym miejscem pracy dla osób związanych z Platformą Obywatelską. Równocześnie rząd rzuca kłody pod wiele ekologicznych projektów energetycznych takich jak chociażby toruńska geotermia. Dobija także polski węgiel, który jest naszym bogactwem.

RIRM

drukuj