fot. PAP/EPA

Czy uda się zablokować procedurę impeachmentu D. Trumpa?

Czy proces impeachmentu Donalda Trumpa tym razem okaże się skuteczny? Tego chcą Demokraci, którzy będą szukali poparcia wśród Republikanów.

Donald Trump jest pierwszym prezydentem USA, który został dwukrotnie postawiony w stan oskarżenia przez Izbę Reprezentantów. Teraz zarzuca mu się „podżeganie do powstania”. Artykuł impeachmentu Donalda Trumpa trafił już do Senatu. Jeśli izba wyższa Kongresu uzna go winnym, Donald Trump będzie miał zakaz startu w następnych wyborach prezydenckich w 2024 roku.

– Nie tylko nie mógłby oczywiście startować w wyborach prezydenckich, ale właściwie w każdych, które dotyczą urzędu publicznego. W gruncie rzeczy o to chodzi. Celem Demokratów jest przeprowadzenie procedury tylko po to, żeby ewentualnie wyegzekwować zakaz wskazał prof. Robert Alberski, politolog.

Sama sprawa impeachmentu Donalda Trumpa, czyli postawienia go w stan oskarżenia, jest dość kuriozalna – ocenił prof. Mieczysław Ryba.

– Prezydent nie urzęduje, a ma się go z urzędu ściągnąć,  a więc chodzi o to, żeby nie mógł wrócić, nie mógł kandydować. Chcą pokazać, żeby druga postać, czy druga próba nigdy nie miała miejsca, ale to może wywołać dokładnie reakcje odwrotnestwierdził prof. Mieczysław Ryba.

Do uznania Donalda Trumpa winnym przy obecności wszystkich 100 senatorów potrzeba będzie 67 głosów. Do 50 Demokratów dołączyć więc będzie musiało prawdopodobnie 17 Republikanów. Do tej pory co najmniej piątka sygnalizowała, że jest na to gotowa.

– Dzisiaj mogłoby się wydawać, że ze względu na nastroje społeczne korzystniejszym byłoby odcięcie się od Trumpa i budowanie, poszukiwanie nowego przywództwa w partii republikańskiej z myślą o wyborach. Z drugiej strony jest tak, że spora część wyborców nie tyle oddaje swoje głosy na Republikanów, co na Trumpa – zaznaczył prof. Robert Alberski.

W momencie, kiedy zabrakłoby Donalda Trumpa, odeszłaby spora część jego wyborców. Cała sytuacja może się jednak negatywnie odbić także na Demokratach i na nowym prezydencie Stanów Zjednoczonych.

– Te wszystkie zapowiedzi, że będziemy mieli do czynienia z jakimś neomarksistowskim nowym otwarciem w Stanach, póki co sprawdzają się. Jest to sytuacja korzystna dla lewaków i oni są z tego zadowoleni, ale jeśli bierzemy pod uwagę wielu zwykłych Amerykanów, to jest przerażające – podkreślił prof. Mieczysław Ryba.

Donald Trump ogłosił już powstanie biura, którego celem ma być m.in. zarządzanie publicznymi oświadczeniami oraz występami. Z kolei proces byłego prezydenta USA w Senacie rozpocznie się w drugim tygodniu lutego.

TV Trwam News

drukuj