fot. PAP

Czy nowy system bezpieczeństwa posłów będzie służył wyłącznie ich ochronie?

Kilka milionów złotych może kosztować nowy system gwarantujący bezpieczeństwo Parlamentu – informuje jedna z gazet. Podobnie jak na lotniskach, kamery mają same śledzić niepokojące zachowania wokół gmachu.

Kancelaria Sejmu właśnie rozpoczęła poszukiwania wykonawcy zamówienia. Instalacja systemu może potrwać nawet dwa lata.

Poseł PiS Jarosław Zieliński podkreśla jednak, że system może być wykorzystany w różnych celach, a opozycja nie została poinformowana o planach sejmowych władz.

– To powinno być bardzo dokładnie i skrupulatnie przeanalizowane, a mamy w tej sprawie bardzo mało wiedzy, bo niestety – i to jest mój pierwszy zarzut – sprawa ta nie była konsultowana z posłami. Mamy do czynienia z taką sytuacją, że wprowadza się rozwiązania pod hasłem ochrony Sejmu. Oczywiście trzeba chronić Sejm, Senat, gmachy Parlamentu – co do tego nikt nie ma wątpliwości. Natomiast powstaje pytanie, czy ten system będzie służył wyłącznie ochronie, czy będzie pozwalał na wykorzystywanie tego, co zostanie na nim zarejestrowane do innych celów. Myślę tutaj o celach inwigilacyjnych, celach związanych ze zbieraniem jakichś tajnych informacji – może szantażowania tymi informacjami kogoś. Niestety, ta władza, która jest od sześciu lat w Polsce, budzi wielką nieufność – powiedział poseł Jarosław Zieliński.

Poseł dodaje, że powstaje też pytanie: kto będzie obsługiwał cały system.

– Jeżeli ten system byłby obsługiwany przez służby sejmowe, to moje wątpliwości byłyby znacznie mniejsze. Ale jeżeli będzie obsługiwany – a tak podejrzewam – przez służby rządowe, czyli te, które podlegają kontroli Sejmu, to mam bardzo poważne zastrzeżenia i wątpliwości. Obawiam się, że ten system może być obsługiwany przez służbę specjalną, rządową, zapewne przez ABW – zauważył poseł PiS.

RIRM

drukuj