fot. pixabay.com

Czeka nas rekordowy deficyt budżetowy

Sejm debatował w środę nad nowelizacją budżetu na ten rok. Czeka nas rekordowy wzrost deficytu.

Rząd Donalda Tuska był zmuszony znowelizować tegoroczny budżet. Po poprawkach deficyt wzrośnie ze 180 mld złotych do ponad 240 mld złotych. Główny powód – jak przekonywał minister finansów, Andrzej Domański – to konieczność wsparcia samorządów.

– Polskie samorządy potrzebują płynności jeszcze w tym roku – powiedział minister Andrzej Domański.

Politycy rządzącej koalicji obarczali swoich poprzedników winą za trudną sytuację budżetową.

– Te dochody były planowane przez poprzedniego premiera i poprzedniego ministra finansów – wskazywał Sławomir Ćwik, poseł Polski 2050.

– Naprawiamy to, co złego wy zostawiliście – dodał Tomasz Trela, poseł Lewicy.

Powodem nowelizacji ma też być niska inflacja, przesunięcie środków w związku z powodzią i brak wpłaty ze strony Narodowego Banku Polskiego.

Te argumenty nie przekonały największej partii opozycyjnej.

– Przyczyny tego, co się dzieje w budżecie, są zupełnie gdzie indziej, a to wszystko, o czym mówicie, to jest klasyczna zasłona dymna. Kłopoty finansowe są związane z załamaniem się dochodów z podatków, dlatego że nie pilnujecie tych dochodów – mówił dr Zbigniew Kuźmiuk, poseł PiS i ekonomista.

Spadek dochodów z VAT to ponad 23 mld złotych. Do tego dochodzi niższy CIT – 11 mld złotych.

– To jest dzwonek alarmowy, bo tak duży spadek dochodów budżetowych powinien postawić wszystkich w ministerstwach na baczność. Nie uspokaja mnie opowieść o tym, że wszystko jest w porządku, bo to tylko efekt niższej inflacji – stwierdził Adrian Zandberg, poseł Razem.

Krytyki nie szczędzili też posłowie Konfederacji.

– Wpisaliście do budżetu wpływy z NBP, o których wiedzieliście, że ich nie będzie. Wpisaliście nierealistycznie wysokie wpływy z VAT, których wiedzieliście, że nie będzie. Pod waszymi rządami przedsiębiorstwa sobie nie radzą, zarzynacie polskich przedsiębiorców – zwrócił uwagę Sławomir Mentzen, poseł Konfederacji i przedsiębiorca.

Jednocześnie rządzący przyznają sobie nagrody.

– Ogromne nagrody, bo ponad 50 mln złotych dla rządu, prawie 23 mln złotych dla samego Ministerstwa Finansów. Za co ten nagrody? Za to, że nawet nie potrafiliście budżetu przygotować – podsumował Witold Tumanowicz, poseł Konfederacji.

Dziura budżetowa – jak alarmują ekonomiści – może się jeszcze powiększyć, bo spada konsumpcja. W planach budżetowych na przyszły rok dziura budżetowa sięgnąć może nawet 300 mld złotych.

TV Trwam News

drukuj