fot. PAP/Albert Zawada

Cenzura w Sejmie?

Koalicja rządowa chce ograniczyć wystąpienia prezydenckiego ministra w Sejmie. W tym celu planuje zmianę regulaminu. Politycy sejmowej większości przekonują, że chodzi o usprawnienie obrad i zachowanie powagi Izby. Opozycja mówi o cenzurze i łamaniu dobrych zwyczajów.

Prezydium Sejmu, w którym większość ma koalicja rządowa planuje zmianę regulaminu Izby. Chodzi o przepis, który mówi o tym, kiedy marszałek Sejmu udziela głosu szefowi kancelarii prezydenta.

„Szefowi Kancelarii Prezydenta, nie więcej niż raz w danym punkcie porządku dziennego poza kolejnością mówców zapisanych do głosu lub bezpośrednio po otwarciu posiedzenia” – napisano w projekcie uchwały.

Dotychczas szef kancelarii prezydenta mógł zabierać głos podobnie jak premier – ilekroć tego zażąda, z czego obecny minister Zbigniew Bogucki chętnie korzystał.

– Było piętnaście poprawek zgłoszonych w Senacie. Nie przyjęliście ani jednej. I mówię z tego miejsca, że ta ustawa zjedzie do Wysokiej Izby szybciej niż pan premier w Dolomitach na nartach. Bez podpisu pana prezydenta – mówił w Sejmie Zbigniew Bogucki.

Udział prezydenckiego ministra w sejmowych debatach dawał kancelarii prezydenta możliwość wskazywania na wczesnym etapie legislacyjnym błędów i zapisów nie do zaakceptowania przez prezydenta.

– Obecny rząd wielokrotnie przygotowywał ustawy, które były niekorzystne dla Polski i dla naszej gospodarki – wskazał doradca prezydenta, Alvin Gajadhur.

Proponowane zmiany w regulaminie Sejmu sprowadzą sejmową debatę wyłącznie do oświadczeń. Politycy Koalicji Obywatelskiej podkreślają, że to rząd jest od rządzenia.

– To premier prowadzi polskie sprawy, to premier odpowiada za politykę państwa polskiego i to premier stoi na czele rządu – mówił Patryk Jaskulski, poseł KO.

Poseł Konfederacji, Michał Wawer, wskazał jednak, że dotychczas rządzącym nie przeszkadzały obecne przepisy.

– Przez lata wszystko było dobrze, a teraz nagle trzeba zmienić ten przepis i ograniczyć możliwość występowania przedstawicielom prezydenta. Trudno tu znaleźć inny powód niż taki, że koalicja rządząca przestraszyła się pana Boguckiego, który dobrze im powiedział do słuchu na ostatnim posiedzeniu i najwyraźniej bardzo się to komuś nie spodobało – ocenił Michał Wawer.

Zmieniony regulamin Sejmu nadal pozwalałby zabierać głos na życzenie premierowi, ale jeśli chodzi o członków rady ministrów, podobnie jak w przypadku ministra prezydenckiego, możliwość zabrania głosu byłaby ograniczona.

– Tutaj trochę każdy musi sobie odpowiedzieć samodzielnie na pytanie, czy ten zapis o tym, że ministrowie nie będą mogli też zabierać częściej głosu niż raz, jest tylko pewnym usprawiedliwieniem, dla którego prezydencki głos będzie mniej słyszalny – zaznaczył politolog, Piotr Siekański.

Tu z odpowiedzią może przyjść poseł Lewicy, Tomasz Trela, który jasno wskazuje, jakie są intencje proponowanej zmiany.

– Sejm to nie jest forum do tego, żeby wpadał tutaj jak kot z pęcherzem minister Bogucki i obrażał wszystkich w ciągu 15 minut – stwierdził Tomasz Trela.

Ze strony opozycji słyszymy, że ograniczenie możliwości wypowiedzi szefa kancelarii prezydenta w Sejmie to z jednej strony element walki z prezydentem, a z drugiej strony – próba cenzury.

– Nie dość, że zagarnęli bezprawne media publiczne, to jeszcze na forum sejmowym chcą wprowadzać cenzurę po to, żeby odcinać Polaków od informacji – wskazał poseł Prawa i Sprawiedliwości, Marcin Warchoł.

Projekt uchwały w sprawie zmiany regulaminu Sejmu jest obecnie na etapie prac w sejmowej komisji.

TV Trwam News

drukuj