Cenzura na Uniwersytecie Wrocławskim
Uniwersytet Wrocławski nie zgodził się na wynajęcie sali politykom Prawa i Sprawiedliwości na spotkanie ze studentami. Władze uczelni argumentują to koniecznością zachowania neutralności politycznej.
Politycy Prawa i Sprawiedliwości ruszają w Polskę na spotkania ze studentami. Pierwsze miało odbyć się we Wrocławiu, ale zabrakło zgody władz Uniwersytetu Wrocławskiego.
– Mamy do czynienia z szeroką akcją środowisk lewicowych, które boją się wolnej debaty. Boją się normalnej konfrontacji i chcą za pomocą siły nacisku, siły lobbingu, siły szantażu uniemożliwić nam przeprowadzenie akcji „Zmień nasze zdanie” – zauważa europoseł Tobiasz Bocheński.
Spotkania z cyklu „Zmień nasze zdanie” mają dotyczyć przyszłości Polski w Unii Europejskiej.
– Lewica [przyp. red.] wymyśliła sobie, że uniwersytety, uczelnie wyższe to będzie ich domena i że będą mogły sobie tam forsować wszystkie – nawet najbardziej absurdalne – ideologie, gdzie nie będzie żadnej kontry. To w przyszłości oczywiście będzie działało bardzo źle na edukację naszego państwa, przyszłych pokoleń. I dlatego często było tak, że na uniwersytetach wdrażano jakieś programy gender, czyli absurdalne programy; mówiono, że jest 256 płci, że płeć jest konstruktem kulturowym – a nie było żadnej przeciwwagi. Nie było nikogo, kto przyjdzie i powie: słuchajcie, ale to jest nieprawda, albo kogoś, kto chociaż byłby w stanie przyjść i skonfrontować ten pogląd. Po to jest właśnie organizowana cała ta akcja – dodaje europoseł Patryk Jaki.
TV Trwam News



