fot. PAP/Tytus Żmijewski

Bydgoszcz: strajk MZK zawieszony, tramwaje i autobusy kursują

Prowadzony od rana strajk pracowników Miejskich Zakładów Komunikacyjnych w Bydgoszczy został po południu zawieszony. Powołany przed kilkoma dniami prezes firmy Łukasz Niedźwiecki złożył rezygnację ze stanowiska, czego domagała się załoga MZK.

Pracownicy MZK, mimo dymisji Niedźwieckiego, początkowo nie chcieli przerwać strajku. Domagali się spełnienia pozostałych postulatów – powrotu na fotel poprzedniego prezesa Pawła Czyrnego i utrzymania dotychczasowych stawek za przewozy.

Załoga zdecydowała się o zawieszeniu strajku dopiero po apelu Czyrnego, który po rezygnacji ze stanowiska prezesa pozostaje dyrektorem MZK (wcześniej zajmował oba stanowiska), a obecnie przebywa na urlopie.

Po zawieszeniu strajku na trasy zaczęły wracać autobusy i tramwaje.

W czasie strajku nie kursowały tramwaje i większość autobusów, na części linii autobusy jeździły ze zmniejszoną częstotliwością. Kursowały jedynie autobusy na liniach 52, 54, 55, 56, 58, 65, 67, 68, 69, 70+T3, 71 i 79, obsługiwane przez prywatną firmę KDD Trans, która dotąd obsługiwała trzy linie. Zamiast tramwajów uruchomione zostały dwie linie autobusowe T4 Las Gdański-Glinki i T6 Rondo Toruńskie-Łęgnowo.

Na co dzień w Bydgoszczy funkcjonują 32 linie autobusowe i 8 tramwajowych. Z zajezdni we wtorek rano nie wyjechało 170 autobusów i 56 składów tramwajów.

Załoga MZK ogłosiła strajk, bo nie akceptowała powołanego w ub. tygodniu na stanowisko prezesa Łukasza Niedźwieckiego, który przez ostatnie trzy lata był zastępcą prezydenta Bydgoszczy. Prezydent miasta Rafał Bruski w czwartek poinformował, że dwa tygodnie wcześniej ze stanowiska prezesa MZK zrezygnował Czyrny, a Niedźwiecki zwrócił się do niego z zapytaniem, czy „dostałby szansę sprawdzenia się w obszarze komunikacji miejskiej”.

Bruski podkreślił wówczas, że Niedźwiecki zna problematykę funkcjonowania MZK, gdyż jako wiceprezydent nadzorował spółkę, a przez trzy miesiące pełnił obowiązki jej prezesa. Zaprzeczył też pojawiającym się w ostatnich miesiącach informacjom, że Niedźwiecki jako wiceprezydent dopuszczał się mobbingu wobec podległych pracowników.

„Komisja, którą powołałem, nie stwierdziła mobbingu w urzędzie, ale stwierdziła zachwianie relacji międzyludzkich. W mojej ocenie ta sytuacja mogłaby mieć wypływ na mniejszą skuteczność pracy urzędu” – mówił prezydent.

Związkowcy z MZK domagali się odwołania Niedźwieckiego. Jak podkreślali, obawiali się, że nowy prezes podzieli firmę na mniejsze spółki i będzie chciał obniżyć koszty. Działacze podnosili, że poprzedni prezes Czyrny odszedł ze stanowiska prezesa, bo nie zgadzał się na proponowane przez wiceprezydenta Niedźwieckiego obniżenie stawek na transport miejski, co spowodowałby trudną sytuację MZK.

Niedźwiecki w poniedziałek powiedział, że poinformował załogę, że jej obawy są nieuzasadnione i chciał wszystko wyjaśnić w rozmowie, ale wobec braku reakcji poprosił o sformułowanie zarzutów na piśmie.

W poniedziałek po południu wiceprezydent miasta Mirosław Kozłowicz informował, że do ratusza wpłynęło pismo od związkowców MZK ws. sytuacji w firmie. „Po zebraniu niezbędnych materiałów z Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej koniecznych do wyjaśnienia wszystkich uwag zaproponuję termin spotkania z przedstawicielami związków” – podkreślił Kozłowicz.

We wtorek Kozłowicz odwiedził MZK, ale pracownicy oświadczyli, że strajk zakończą, gdy zostanie odwołany prezes Niedźwiecki.

„Ten strajk to działanie przeciw mieszkańcom. Apeluję do kierowców MZK, by wrócili do pracy. Uważam, że tu nie chodzi o osobę Łukasza Niedźwieckiego, a o inne elementy – mówił we worek na przedpołudniowej konferencji prasowej Bruski.

Podkreślał, że strajk był nielegalny i złamana została Ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, a sprawa może znaleźć finał w prokuraturze.

We wtorek w południe prezydent w ratuszu spotkał się z przedstawicielami załogi, którym towarzyszył poseł Piotr Król (PiS). Spotkanie nie przyniosło kompromisu. Dopiero później Bruski poinformował, że Niedźwiecki telefonicznie złożył rezygnację ze stanowiska prezesa MZK.

PAP/RIRM

drukuj