fot. PAP/EPA

Brazylia: Prezydent J. Bolsonaro rozpoczął przedwyborczy objazd po kraju; obiecuje pomoc dla najuboższych

Po ogłoszeniu raportu senackiej komisji śledczej, który obciążył prezydenta Jair Bolsonaro winą za katastrofę humanitarną, jaką stała się epidemia koronawirusa, szef państwa przeszedł do kontrataku i wyruszył w przedwyborczą podróż po kraju. Na wiecach obiecuje m.in. pomoc dla najuboższych.

Prezydent Jair Bolsonaro – oskarżany przez opozycję o „negacjonizm”, który utrudnił stawianie czoła epidemii koronawirusa będącej przyczyną śmierci ponad 600 tys. ludzi – stanowczo odrzuca zarzuty, jakie sformułowano wobec niego w raporcie senackiej komisji i przechodzi do działania. W czwartek – na ponad rok przed wyborami prezydenckimi, które mają się odbyć w październiku 2022 r. i na 10 miesięcy przed oficjalnym początkiem kampanii, Bolsonaro zapoczątkował swoja własną „prekampanię wyborczą”. W jej ramach będzie podróżować po kraju w otoczeniu kilku ministrów i najbliższych sojuszników politycznych.

Prezydentowi w objeździe Brazylii towarzyszy też liczna grupa przedstawicieli i działaczy brazylijskiego Kościoła Ewangelickiego, do którego od 2018 roku przynależy wychowany w wierze katolickiej Bolsonaro.

Przedwyborczy objazd kraju rozpoczął się od matecznika lewicy – „Nordoeste”, czyli Brazylii północno-wschodniej. W regionie tym utrzymuje się niezmiennie wysokie poparcie dla rywala Bolsonaro, lidera lewicy, b. prezydenta Luisa Inacio Luli da Silvy. Ten ostatni wygrywa zresztą we wszystkich ogólnokrajowych sondażach wyborczych od kilku miesięcy.

Pragnąc zmienić niekorzystny dla niego układ preferencji politycznych Brazylijczyków, Bolsonaro ogłosił w trakcie swej pierwszej podróży przedwyborczej wznowienie wygaszonego na początku roku programu pomocy dla najuboższych, zwanego „stypendium rodzinnym”. Obiecał nową, analogiczną formę pomocy, a mianowicie dodatek finansowy pod nazwą „Brazylijska Pomoc”.

W jej ramach państwo ma wypłacać co miesiąc 400 reali brazylijskich (ok. 300 zł) miesięcznie bezrobotnym i rodzinom, które nie są w stanie zaspokoić swych elementarnych potrzeb żywnościowych i którym zagraża bezdomność lub które już straciły swe mieszkania na skutek kryzysu i spadku zatrudnienia.

Przemawiając w mieście Sertania w północno-wschodniej Brazylii prezydent Bolsonaro zaprzeczył jakoby obecna jego podróż stanowiła „początek kampanii wyborczej”. Jednocześnie ostro zaatakował gubernatorów brazylijskich prowincji, których obciążył odpowiedzialnością za galopującą inflację i wzrost ubóstwa w kraju.

„To ich wina. To wina wprowadzanych przez nich nadmiernych środków bezpieczeństwa w walce z COVID-19, które skutecznie wyniszczały gospodarkę” – oświadczył podczas czwartkowego wiecu.

Towarzszący Bolsonaro lider frakcji prezydenckiej w Izbie Wyższej brazylijskiego parlamentu Fernando Bezzera odnosząc się do senackiego raportu obciążającego prezydenta za zbyt późne rozpoczęcie kampanii szczepień, powiedział, że „nadaje się on tylko do kosza na śmieci”.

Ten liczący prawie 1200 stron dokument stwierdza, że gdyby szczepienia przeciwko COVID-19 rozpoczęto w tym samym czasie co w wielu innych, zamożnych krajach Ameryki Łacińskiej, dałoby się uratować przed śmiercią co najmniej 120 tys. z ponad 600 tys. ofiar COVID-19.

Oprócz wznowienia „stypendium” dla najuboższych rodzin Jair Bolsonaro ogłosił również podczas swej podróży po kraju inny nowy projekt rządowy: wsparcie dla około 750-800 tys. kierowców tirów, którzy są w znacznej części ich właścicielami. W tym ponad 214–milionowym, największym kraju Ameryki Południowej, tiry stanowią podstawę transportu, a właściciele i kierowcy ciężarówek należą do najbardziej wpływowego związku zawodowego w kraju.

Pomoc finansowa dla kierowców ma wynosić tyle samo, co nowe stypendium rodzinne i wyrównać częściowo straty, jakie ponosi ten sektor gospodarki wskutek ostro zwyżkujących cen paliwa dieslowskiego.

W reakcji na obietnicę prezydenta, Brazylijskie Stowarzyszenie Kierowców Ciężarówek Abrava oświadczyło, że obiecana pomoc to kropla w morzu strat, jakie ponosi transport drogowy wskutek drastycznego wzrostu cen paliw.

Abrava zapowiedziała od soboty ogólnokrajowe pogotowie strajkowe całej branży.

PAP

drukuj