fot. pixabay.com

Blokowanie powołania Polskiego Instytutu Rodziny i Demografii

Czy za rządów Prawa i Sprawiedliwości jest szansa na powołanie do życia Polskiego Instytutu Rodziny i Demografii? Podobne placówki działają we Francji, w Czechach, w USA czy na Węgrzech. Projekt utknął jednak w sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.

W Polsce nie ma instytucji, która w kompleksowy sposób zajmowałaby się badaniem zjawisk demograficznych – uważa poseł PiS, Bartłomiej Wróblewski, pomysłodawca Instytutu Rodziny i Demografii.

– Demografia to sprawa absolutnie strategiczna dla Polski – podkreśla polityk.

Inaczej myślą chyba partyjni koledzy posła Wróblewskiego. Pomysł powołania do życia Polskiego Instytutu Rodziny i Demografii jest bowiem blokowany. Nie przez opozycję, a przez samych rządzących. Projekt od roku leży w Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.

– Prace zostały wstrzymane. Z wielką szkodą dla Polski. To jest sprawa, która nie zostanie rozwiązana w ciągu kilku miesięcy czy nawet lat – ocenia Bartłomiej Wróblewski.

Wygląda więc na to, że zgody na dalsze prace nad projektem nie dało kierownictwo PiS. A koszt powołania i utrzymania instytutu nie jest duży. Szacuje się go na około 30 milionów złotych.

– W polskiej demografii jest bardzo źle. Ostatnie lata pokazują, że zwłaszcza w kwestii dzietności jesteśmy w ogonie świata. Miałem okazję w ubiegłym roku być na Węgrzech w Budapeszcie i rozmawiać z osobami, które pracują w tamtejszym Instytucie Rodziny i Demografii. Byłem zaskoczony tym, jakie mają możliwości mówi dr Krzysztof Szwarc, demograf Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

Instytut miałby zajmować się badaniami naukowymi nad demografią i wypracowywać odpowiednie rekomendacje. Podobne placówki działają we Francji, w Czechach, w USA i na Węgrzech.

TV Trwam News

drukuj