Miliony ludzi na całym świecie obserwowało zaćmienie Słońca. W Hiszpanii i na Islandii było ono całkowite
Gwałtowna noc w ciągu dnia. Miliony ludzi na całym świecie obserwowało jedno z najbardziej spektakularnych zjawisk astronomicznych. Mowa o całkowitym zaćmieniu Słońca.
Ostatnie takie zjawisko w Europie obserwowano w 1999 roku. Po 27 latach było znów widoczne za sprawą specjalnych okularów i teleskopów. Cały proces trwa około dwóch godzin. Moment, w którym tarcza słońca zostanie całkowicie zasłonięta to jednak kilka minut. Pasjonaci nazywają zjawisko „astronomiczną gorączką”.
– To jak zachód i wschód słońca w jednej minucie – tłumaczył mężczyzna obserwujący zaćmienie.
Zaćmienie można było zaobserwować z ogromną precyzją, bo potrafimy dokładnie opisać ruch Ziemi wokół Słońca.
– Potrafimy to robić od XVII wieku, podążając śladami Tychona Brahe, Kopernika i Galileusza – podkreślił obserwator zjawiska.
Na kosmiczny zbieg przygotowały się miliony ludzi na całym świecie. W Hiszpanii, podobnie jak na Islandii, można było podziwiać go w całkowitej formie.
W wielu miejscach wędrówkę księżyca, dokładnie pomiędzy Ziemią a Słońcem, obserwowano z niesamowitym entuzjazmem.
Islandia na to wyjątkowe zjawisko spodziewała się przyjazdu blisko 80 tys. turystów.
– Niebo było naprawdę czyste i nigdy wcześniej nie widziałem korony – zaznaczył mężczyzna obserwujący zaćmienie.
Niezwykłe wydarzenie podziwiali pasażerowie specjalnego lotu linii Iberia. Wystartowali z Madrytu.
Z tymi ludźmi, w ciszy. To nie jest jak patrzenie na ulicy przez okulary, to coś innego – wskazał pasażer samolotu.
Pokrycie obu ciał niebieskich wywołało ogromne emocje u wybrzeży Tunezji, nad Sagrada Familia w Barcelonie, u szczytów gór w Niemczech, a nawet pochmurnej i deszczowej Grenlandii.
– Jesteśmy maleńcy w porównaniu z tymi gigantycznymi planetami tam w górze – zwróciła uwagę uczestniczka obserwacji.
– To znaczy, że jesteśmy częścią czegoś trochę większego – dodała inna z obserwujących.
Zaćmienie było bardzo wyraźne również w Polsce, ale tylko częściowo. Ludzie czekali na moment, kiedy dzień na chwile zmieni się w zmierzch na mostach, dachach budynków czy wysokich wzniesieniach. Choć znaleźli się i tacy, którzy przemierzyli tysiące kilometrów, by obserwować je tam, gdzie przybrało całkowitą formę.
– Naprawdę warto było przejechać 2700 km z Polski – zapewnił obserwator zaćmienia.
Zaćmienie to bezcenna okazja do zbadania tzw. korony słonecznej, czyli zewnętrznej, niezwykle gorącej atmosfery gwiazdy, która na co dzień jest dla nas całkowicie niewidoczna. Kolejna szansa na podziwianie kosmicznego spektaklu dopiero za kilkanaście lat.
TV Trwam News



