fot. sxc.hu

Berlin szykuje budowę gazoportu o dużym zanurzeniu?

Niemcy zrozumieli, że jest im potrzebna większa dywersyfikacja dostaw gazu. Coraz częściej mówi się o powrocie do zaniechanej koncepcji budowy niemieckiego gazoportu.

Po tym jak niemiecko-rosyjskie rury zablokowały rozwój naszych portów, Berlin szykuje budowę gazoportu o dużym zanurzeniu. Kryzys na Ukrainie spowodował, że zarówno niemieccy eksperci do spraw bezpieczeństwa energetycznego, jak i politycy nie mają wątpliwości, że jak najszybciej należy dokończyć inwestycję budowy terminalu gazowego w Wilhelmshaven.

Na biurko Angeli Merkel wpłynęło oficjalne pismo jednego z posłów, w którym apeluje o jak najszybsze rozpoczęcie tej inwestycji, która będzie bardzo poważną konkurencją dla polskiego gazoportu w Świnoujściu.

Sytuacja na Ukrainie otworzyła oczy wielu Niemcom, którzy nagle zostali uświadomieni, że uzależnienie energetyczne od Rosji może okazać się tragiczne w skutkach. Hamburski „Der Spiegel” w jednej z analiz ekonomicznych przyznał, że zaniechanie dokończenia gazoportu Wilhelmshaven w 2011 roku i podjęcie decyzji o budowie Nord Stream to był błąd (…) Teraz wszyscy zgodnie przyznają, że Niemcom potrzebna jest większa dywersyfikacja dostaw gazu.

Głównym dostawcą gazu jest na razie Rosja (40 proc.), ale Niemcy chcą importować więcej gazu LNG, czyli skroplonego. Obecnie taki gaz może być przeładowywany jedynie w gazoporcie w Rotterdamie, ale coraz głośniej zaczyna się mówić o konieczności powrotu do zaniechanej koncepcji budowy niemieckiego gazoportu, który miałby powstać obok nowego, dużego i głębokiego portu Jade Weser Port Wilhelmshaven. Warto przypomnieć, że w wyniku położenia niemiecko-rosyjskich rur Nord Stream, wejście do polskich portów zostało wypłycone praktycznie do 12 metrów, natomiast nowy niemiecki terminal będzie mógł przyjąć statki do 18 metrów pod kilem.

Chadecki poseł Hans-Werner Kammer wystosował do kanclerz Angeli Merkel oficjalne pismo, w którym porusza temat konieczności dokończenia inwestycji budowy Wilhelmshaven gazoportu. Poseł CDU przypomina, że projekt terminalu jest w zasadzie gotowy i należałoby tylko przystąpić do jego modernizacji i realizacji. Politycy niemieccy zdają sobie sprawę, że choć koszty budowy takiego terminalu byłyby bardzo duże, a jego eksploatacja z pełnego ekonomicznego punktu widzenia, może być niezbyt rentowna, to jednak zyski z poprawy bezpieczeństwa energetycznego są ogromne. Dlatego padają żądania do pani kanclerz nie tylko o zgodę na rozpoczęcie projektu, ale także na państwową pomoc finansową na budowę i eksploatację niemieckiego gazoportu Wilhelmshaven.

Temat gazoportu staje się coraz bardziej popularny. Niemiecki terminal gazowy jest coraz bliżej. Mówi już o nim wielu polityków i ekspertów. Wszystko wskazuje na to, że pod naszym bokiem dość nieoczekiwanie wyrośnie nam mocny, niemiecki konkurent. Najpierw niemiecko-rosyjskie rury zablokowały rozwój naszych portów, a teraz nasz zachodni sąsiad wybuduje wielki gazoport, który będzie mógł przyjmować statki o wyjątkowo dużym zanurzeniu. Zaraz pseudofachowcy odezwą się, że do transportu gazu nie są potrzebne statki o wielkim zanurzeniu i obecnie wystarczy do 10 metrów, a ja odpowiem: czy ktokolwiek z nich wie w jakim kierunku pójdzie technologia i jak będą wyglądały w przyszłości gazowce?

„Bez problemu i bardzo szybko można uaktualnić plany gazoportu Wilhelmshaven, co obecnie wydaje się bardzo realnym i potrzebnym konceptem dla zwiększenia dywersyfikacji dostaw gazu w Niemczech”- zapewnił prezes do spraw gospodarczych portu przeładunkowego Wilhelmshaven John Niemann i to musimy brać pod uwagę.

Waldemar Maszewski, Hamburg/RIRM

drukuj