fot. PAP/EPA

Bangladesz: Co najmniej 56 osób zginęło podczas antyrządowych zamieszek

Co najmniej 56 osób zginęło w poniedziałek podczas antyrządowych zamieszek w Bangladeszu – podała agencja AFP, powołując się na informacje ze szpitali i policji. Premier Hasina Wajed złożyła dymisję i przez Indie udała się do Londynu. Głównodowodzący armii banglijskiej Waker-uz-Zaman zapowiedział utworzenie rządu tymczasowego.

Wojsko zapowiedziało, że we wtorek w Bangladeszu zostanie zniesiona godzina policyjna, a szkoły oraz przedsiębiorstwa zostaną ponownie otwarte.

Generał Waker-uz-Zaman oznajmił w telewizyjnym wystąpieniu, że po rozmowach ze „wszystkimi partiami politycznymi” zdecydowano o utworzeniu rządu tymczasowego. Organizatorzy antyrządowych protestów z ruchu studenckiego zapowiedzieli, że jeszcze w poniedziałek wieczorem zostaną ustalone ramy działania nowego rządu.

Prezydent Bangladeszu, Mohammed Shahabuddin, zarządził natychmiastowe zwolnienie z więzienia byłej premier Bangladeszu, Chaledy Zia. Uwolnione mają być także osoby, które zostały aresztowane podczas trwających od połowy lipca protestów studenckich. Według komunikatu prasowego decyzja została podjęta na spotkaniu z członkami partii opozycyjnej. Chaledy Zia jest liderką Nacjonalistycznej Partii Bangladeszu (BNP), polityczną rywalką Hasiny Wajedy. 78-letnia polityk jest w złym stanie zdrowia i przebywa w szpitalu. W 2018 r. została skazana na 17 lat więzienia za korupcję.

Wcześniej Sieć Nauczycieli Uniwersyteckich wezwała do powstrzymania się obywateli od grabieży, wandalizmu i podpaleń. Tuż po podaniu informacji o dymisji premier Hasiny Wajed i udaniu się jej do Indii tłum wdarł się do jej rezydencji w Dhace i zaczął plądrować do niedawna jeden z najmocniej chronionych budynków w stolicy Bangladeszu. W banglijskich i indyjskich mediach pojawiły się doniesienia, że ludzie wynosili z gmachu meble, walizki, a nawet sari, które nosiła premier.

76-letnia Hasina Wajed w następstwie antyrządowych protestów złożyła dymisję i wyleciała do Indii, skąd udała się do Wielkiej Brytanii. W rozmowie z BBC jej syn stwierdził, że Hasina Wajed nie planuje powrotu do polityki.

„Moja matka jest bardzo rozczarowana, że po takiej ciężkiej pracy mniejszość zbuntowała się przeciwko niej” – oznajmił.

Złożenie dymisji zakończyło 15 lat jej rządów.

W związku z wydarzeniami politycznymi w Bangladeszu w Indiach ogłoszono alarm i wzmocniono straż graniczną wzdłuż granicy między państwami, która wynosi 4096 km. Szef indyjskiej policji udał się do Kalkuty, aby móc ocenić sytuację. Zawieszono transport kolejowy między obu krajami – podał indyjski portal „The Hindu”.

Departament Stanu USA z zadowoleniem przyjął informację o planach ogłoszenia tymczasowego rządu w Bangladeszu. Jednocześnie amerykańska dyplomacja wezwała do zachowania „spokoju i powściągliwości” w kraju.

Brytyjski minister spraw zagranicznych, David Lammy, stwierdził, że oczekuje powrotu do spokoju i deeskalacji przemocy. Także sekretarz generalny ONZ, Antonio Guterres, wezwał do rozpoczęcia „przemian demokratycznych”, które powinny mieć miejsce w Bangladeszu.

W lipcu Bangladesz ogarnęły protesty, które rozpoczęły się, gdy grupy studenckie zażądały zniesienia kontrowersyjnego systemu kwotowego, na mocy którego 30 proc. miejsc pracy w administracji rządowej było zarezerwowanych dla rodzin bojowników z czasu wojny o niepodległość z 1971 roku. Tłumione brutalnie protesty przerodziły się w kampanię mającą na celu odsunięcie od władzy rządzącej od 15 lat premier. W styczniu Hasina Wajed wygrała zbojkotowane przez opozycję wybory.

Wskutek przemocy zginęło łącznie kilkaset osób. Reuters szacuje łączną liczbę ofiar na około 250 osób, AFP na co najmniej 300, natomiast oficjalne źródła rządowe mówiły o 150 zabitych. Aresztowano ok. 11 tys. osób.

Mimo ogłoszenia godziny policyjnej i ograniczenia dostępu do internetu w niedzielę do masowych protestów doszło w 39 z 64 dystryktów kraju. Zginęły w nich 94 osoby, w tym 13 policjantów.

W Bangladeszu około 20 proc. liczącej 170 mln populacji nie pracuje bądź nie ma dostępu do edukacji.

PAP

drukuj