fot. PAP/EPA

Bagdad: Tysiące Irakijczyków zgromadziło się na procesji żałobnej ku czci Kasema Sulejmaniego

Tysiące Irakijczyków zgromadziło się w Bagdadzie na procesji żałobnej ku czci irańskiego generała Kasema Sulejmaniego i jego adiutanta. Wznoszono okrzyki „Śmierć Ameryce!”.

Kasem Sulejmani zginął w nocy z czwartku na piątek w Bagdadzie w rezultacie amerykańskiego precyzyjnego ataku dronowego, zarządzonego przez prezydenta Donalda Trumpa. Teheran zapowiedział zbrojny odwet za tę akcję.

Politolog dr Jarosław Jarząbek zwraca uwagę, że akcja w Bagdadzie stanowiła pokaz siły ze strony Stanów Zjednoczonych.

– Pokaz tego, że USA są wciąż najważniejszym graczem na Bliskim Wschodzie i mogą robić, co im się podoba i nie muszą liczyć się z nikim innym. To było też jednak pokazanie, że USA nie będą tolerowały uderzenia w ich bazy wojskowe, ich żołnierzy, siły zbrojne. Nie bez znaczenia jest to, że Kasem Sulejmani był człowiekiem niebezpiecznym dla USA. To nie jest tak, że jedna osoba jest w stanie zmieniać losy wojen, ale akurat on mógł w dosyć znaczący sposób wpływać na wyniki konfliktów – zaznacza dr Jarosław Jarząbek.

Prezydent Donald Trump odnosząc się do ataku w Bagdadzie podkreślił, że miało to służyć zapobieżeniu wojny, a nie jej rozpoczęciu.

W związku ze wzrostem napięć na Bliskim Wschodzie Stany Zjednoczone zdecydowały o wysłaniu do tego regionu około 3 tys. żołnierzy swej 82. dywizji powietrznodesantowej.

RIRM

drukuj