fot. PAP/Paweł Supernak

B. Netanjahu: Demokracja nie jest zagrożona, a opozycja sieje anarchię na ulicach

Premier Benjamin Netanjahu oświadczył w środę, że w Izraelu demokracja nie jest zagrożona, ale zagrożone są rządy biurokratów i „tyrania małej mniejszości, która chce narzucić swoją wolę zdecydowanej większości”. Oskarżył też opozycję o to, że wspierając antyrządowe protesty, „sieje anarchię na ulicach”.

„W demokracji to naród jest suwerenem i domaga się, by jego wola wyrażona w wolnych wyborach przekładała się na decyzje, nominacje i kierunek prowadzonej polityki” – mówił premier Benjamin Netanjahu w parlamencie.

„To nie oznacza, że władza rządu jest nieograniczona, ale nie może być tak, że gabinet nie ma żadnej władzy, (…) musi istnieć równowaga między gałęziami władzy” – dodał Benjamin Netanjahu.

Premier oskarżył też „niewielką grupę urzędników” o to, że sabotuje działania rządu.

-„Demokracja nie jest zagrożona, to >>głębokie państwo<< jest zagrożone” – podkreślił Benjamin Netanjahu.

Spróbujcie chociaż raz uszanować wolę narodu – powiedział Netanjahu, zwracając się bezpośrednio do posłów opozycji, których oskarżył o „sianie anarchii na ulicach” i o to, że „co godzinę” nazywają go „zdrajcą”.

Od tygodnia w Izraelu niemal codziennie dochodzi do wielotysięcznych antyrządowych demonstracji. Niektóre z nich były rozpędzane przez policję. Manifestanci są wspierani przez niemal wszystkie partie opozycyjne. Krytycy Netanjahu oskarżają go o przejmowanie kontroli nad kolejnymi niezależnymi instytucjami państwa i dążenie do ograniczenia władzy sądowniczej. Demonstranci zarzucają też premierowi, że wznowił wojnę w Strefie Gazy dla korzyści politycznych, lekceważąc los 24 wciąż żyjących zakładników.

Bezpośrednim impulsem do rozpoczęcia protestów była zapowiedź zwolnienia ze stanowiska szefa agencji bezpieczeństwa Szin Bet Ronena Bara. Rząd podjął tę decyzję, ale Sąd Najwyższy na razie ją wstrzymał. Premier podkreśla, że utracił zaufanie do Bara. Szef służb publicznie ogłosił, że za jego zwolnieniem stoją „zupełnie inne motywy”. Szin Bet prowadzi śledztwo w sprawie związków biznesowych kilku bliskich współpracowników premiera z Katarem.

W niedzielę rząd przegłosował również wotum nieufności wobec prokurator generalnej Gali Baharaw-Miary. W izraelskim systemie politycznym to nie tylko urząd oskarżyciela publicznego; Baharaw-Miara pełni też rolę niezależnej prawniczki rządu zobowiązanej do wydawania wiążących dla gabinetu opinii prawnych. Rząd zarzuca prokurator generalnej, że blokuje jego pracę i upolityczniła swój urząd. Opozycja widzi w niej strażniczkę praworządności.

W środę w izraelskim parlamencie ma być też głosowana ustawa zmieniająca skład, sposób powoływania i mechanizm działania Komisji ds. Wyboru Sędziów. W praktyce zmiany zwiększą wpływ polityków na wybór sędziów sądów powszechnych i pozbawią zasiadających w Komisji sędziów Sądu Najwyższego głosu w sprawie wyboru członków tego trybunału.

Opozycja skrytykowała projekt i zgłosiła 71,023 zastrzeżeń. Ta symboliczna liczba, którą można odczytać jako datę ataku Hamasu na Izrael, jest znakiem sprzeciwu wobec procedowania tak ważnych ustaw w czasie wojny.

Według koalicji obecny system przyznaje zbyt dużą rolę w nominowaniu sędziów samym sędziom. Przeciwnicy reformy argumentują, że nowe prawo przyczyni się do upolitycznienia procesu wyboru sędziów.

PAP

drukuj