fot. pixabay.com

B. Kempa: Podatek od reklam musi być nałożony, bo musi być równość wobec prawa

Nie może być tak, że jedni płacą bardzo duże podatki, a inni nie – powiedziała dziś europoseł Beata Kempa. Jak wskazała, podobne rozwiązania przewidziane są w Niemczech i na Węgrzech.

Na początku lutego do wykazu prac legislacyjnych rządu wpisano projekt ustawy, której konsekwencją będzie wprowadzenie składki z tytułu reklamy internetowej i reklamy konwencjonalnej. Zgodnie z założeniami połowa wpływów ze składek od reklam ma trafić m.in. do NFZ.

Znaczna część prywatnych mediów protestuje dziś we wspólnej akcji „Media bez wyboru”. Od rana telewizje TVN24 i Polsat News zamiast programu nadają specjalny komunikat. Na portalach, m.in. TVN24, Onet i Interia czytelnicy nie przeczytają żadnego artykułu. Do akcji przyłączyły się również niektóre dzienniki.

Beata Kempa była pytana o to w środę w TVP1.

„Jeżeli nakłada się podatki, a one w różnych innych krajach, również UE, te rozwiązania są przewidziane i funkcjonują, to wtedy jest taki, powiedzmy, opór” – oceniła europoseł.

Zaznaczyła, że oglądała we wtorek dyskusję dwóch dziennikarzy „z tych mediów, które nie kochają prawicy”.

„I słyszałam te, przepraszam za wyrażenie, naprawdę totalnie gorzkie żale. A gdzie oni byli wtedy, kiedy spółki Skarbu Państwa przekazywały naprawdę gigantyczne reklamy? Oczywiście to było prawem dozwolone, ale takie były też decyzje – jak rozumiem – polityczne. Wtedy jakichś tego typu gorzkich żali nie słyszałam” – powiedziała Beata Kempa.

Na pytanie, w których krajach obowiązują podobne podatki, europoseł odparła, że „są to przede wszystkim Niemcy, ale podatki wprowadzili też Węgrzy”.

Zdaniem Beaty Kempy te „podatki muszą być nałożone”. Dopytywana, dlaczego, odparła: „Bo musi być równość wobec prawa. Nie może być tak, że jedni płacą bardzo duże podatki, a inni po prostu nie. I sprawa jest oczywista. I w tej sytuacji myślę, że tutaj też pewne rozwiązania będą musiały nastąpić”.

Dodała, iż podejrzewa, że w tej sprawie będzie też „bardzo duża awantura” w Unii Europejskiej.

PAP

drukuj