fot. PAP/EPA

Atak na kościół w Minneapolis

Dramat w jednej z katolickich szkół w Stanach Zjednoczonych. Nie żyje dwoje dzieci po zamachu na kościół, w którym modlili się uczniowie.

Do tragedii doszło wczoraj w Minneapolis. Sprawca ubrany na czarno otworzył ogień do uczniów uczestniczących we Mszy świętej z okazji rozpoczęcia roku szkolnego. Nie żyje dwoje dzieci, a siedemnaście jest rannych.

– Byłam w kościele i usłyszałam coś naprawdę głośnego. Myślałam, że to fajerwerki w kościele, ale potem zobaczyłam strzelaninę i pomyślałam: „O mój Boże, tak się boję” – zaznaczyła uczennica, świadek wydarzenia.

Sprawca, według dokumentów, to 23-letni mężczyzna, który podawał się za osobę transseksualną.

Ten szalony potwór obrał sobie za cel naszych najsłabszych: małe dzieci modlące się podczas pierwszej porannej Mszy w roku szkolnym – poinformowała sekretarz bezpieczeństwa wewnętrznego w Stanach Zjednoczonych, Kristi Noem.

Sprawca nie był wcześniej notowany. Na jego magazynku widniały szokujące napisy: „dla dzieci”, „gdzie jest wasz Bóg” i „zabić Donalda Trumpa”. Według ustaleń służb, broń nabył legalnie.

W tym incydencie postrzelono również troje dorosłych po osiemdziesiątce, parafian uczestniczących we Mszy świętej. Tchórz, który zastrzelił te ofiary, popełnił samobójstwo na tyłach kościoła – przekazał Brian O’hara, szef policji w Minneapolis.

Prezydent USA Donald Trump zamieścił w mediach społecznościowych wpis, w którym poinformował, że monitoruje sytuację.

Zostałem w pełni poinformowany o tragicznej strzelaninie w Minneapolis w stanie Minnesota. FBI szybko zareagowało i jest na miejscu zdarzenia – znaczył.  

Donald Trump w hołdzie ofiarom ataku nakazał opuszczenie flag do połowy masztu.

TV Trwam News

drukuj