fot. youtube.com

Andrzej Kiszka „Dąb”, żołnierz NZW awansowany na stopień majora

Jeden z najdłużej walczących Żołnierzy Wyklętych – Andrzej Kiszka, ps. „Dąb” – otrzymał w czwartek w Siennie Dolnym (Zachodniopomorskie) awans na stopień majora. Bezpieka szukała Kiszki przez kilkanaście lat. „Dąb” wpadł w jej ręce dopiero w pod koniec 1961 r.

Kiszka odebrał awans w niewielkiej wsi pod Nowogardem, w której mieszka. 95-letni Kiszka nie zabrał głosu, ale był wyraźnie wzruszony, kiedy wręczano mu nominację. W uroczystości uczestniczyła m.in. kompania honorowa 12 Brygady Zmechanizowanej i licznie przybyli goście.

„Jako żołnierz wiem, ile radości i satysfakcji sprawia awans, ale jestem tutaj także jako obywatel” – powiedział zastępca dowódcy 12. Szczecińskiej Dywizji Zmechanizowanej płk. Tomasz Piotrowski.

„Po tych wszystkich latach udręki, po 30 latach wyzwań, ukrywania się i sądzenia nie utracił pan ducha” – zwrócił się do majora Kiszki Piotrowski. „50 lat bez mała trzeba było czekać, aby ojczyzna powiedziała: ten człowiek zrobił bardzo dobrą rzecz, był obywatelem, który niezłomnie wierzył w to, co zostało mu zaszczepione, jako młodemu człowiekowi (…). Tyle lat trzeba było, żebyśmy przyznali, że to była słuszna walka” – dodał Piotrowski.

Urodzony w 1921 r. Andrzej Kiszka walczył w podziemiu od 1941 r. Był członkiem Armii Krajowej. Od 1945 r. działał w oddziale partyzanckim Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Na mocy amnestii z 1947 r. ujawnił się, ale musiał wrócić do konspiracji. Przez następne 15 lat skutecznie wymykał się bezpiece.

Przez osiem lat Kiszka ukrywał się w samodzielnie wykonanym bunkrze ziemnym w okolicach wsi Ciosmy. Został aresztowany dopiero pod koniec grudnia 1961 r. po tym, jak krewny Kiszki zwerbowany wcześniej przez SB doniósł o kryjówce.

Kiszce postawiono 13 zarzutów. W jednym z nich przekonywano, że od 1947 do 1961 r. w kilku powiatach województwa rzeszowskiego „wraz z innymi osobami brał udział w związku mającym na celu gromadzenie broni oraz dokonywanie napadów rabunkowych i zabójstw”. Kiszce zarzucono także zabójstwo lokalnego dygnitarza PZPR. W więzieniach „Dąb” spędził 9 lat.

W sierpniu 1971 r. Kiszka wyszedł na wolność i zamieszkał na Pomorzu Zachodnim.

W publikacji „Ostatni komendanci, ostatni żołnierze. 1951-1963” Sławomir Poleszak napisał, że Sąd Wojewódzki w Lublinie w 1998 r. częściowo unieważnił wyrok wobec Kiszki z 1962 r. – unieważniono wtedy 9 z 13 opisanych zarzutów; wniosek wobec czynów opisanych w dwóch punktach oddalono. Ten sam sąd po zażaleniu prokuratora uchylił w kwietniu 1998 r. poprzednie postanowienie i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia. W grudniu 1988 r. sąd wojewódzki uznał, że jedynie czyn opisany w jednym z punktów wyroku związany był z działalnością na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego i w tej części wyrok unieważnił. Wniosek o stwierdzenie nieważności całego wyroku z 1962 r. pozostał jednak nieuwzględniony. Postanowienie zostało podtrzymane prawomocnym wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Lublinie z kwietnia 1999 r.

W sierpniu 2007 r. prezydent Lech Kaczyński odznaczył Kiszkę Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

PAP/RIRM

drukuj