dr. Stefan Meetschen

Alergia na różaniec

Z dr. Stefanem Meetschenem, niemieckim pisarzem i publicystą, rozmawia Łukasz Sianożęcki

Co Pan sądzi o sytuacji, w której jedyna w Polsce telewizja katolicka nie może działać na równych prawach z innymi podmiotami, poprzez nieudzielenie jej miejsca na multipleksie cyfrowym?
– Na wstępie muszę przyznać, że jestem bardzo zaskoczony, iż w katolickiej przecież Polsce katolicka telewizja ma tego typu kłopoty. W normalnych warunkach w każdym innym kraju nie byłoby w związku z tym żadnych problemów, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę, iż nadawca ten ma solidne podstawy i od 10 lat bez przerwy nadaje swój program. Jeśli chodzi o kwestie finansowe, to Telewizja Trwam również sprawia dobre wrażenie. To wszystko pokazuje nam, że jest to całkowicie zdrowa telewizja, nie jest więc zupełnie tak, jak to sugerują dyspozytariusze częstotliwości z Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Jeśli więc w Polsce zaczynamy od odbierania wolności słowa i zamykamy usta opozycji, to do czego to może doprowadzić? Takie kroki nie są przecież domeną demokracji…
– Dla zdrowej demokracji jest niezwykle cenne, jeżeli każdy istniejący nadawca może prezentować taki światopogląd, jaki uważa za słuszny. Ponadto należy podkreślić, że Telewizja Trwam ma ogromny wkład w promowanie i budowanie ładu społecznego w Polsce. A to dlatego, że emituje program dla wszystkich pokoleń. Znajdziemy w niej bowiem programy dla osób starszych, dla dzieci, a także dla młodzieży. To jest bezcenne. I dlatego też jeśli ktoś poważnie traktuje demokrację, powinien również poważnie traktować tych ludzi, którzy są widzami tej Telewizji.

Nagonka na Telewizję Trwam jest w ocenie jej założyciela o. Tadeusza Rydzyka wynikiem pewnej chrystianofobii panującej w Europie. Czy dostrzega ją Pan i czy zauważalna jest ona w innych aspektach życia?
– Zgadzam się, gdyż doskonale widzimy, że zarówno w Polsce, jak i w pozostałych krajach Starego Kontynentu jest wielu ludzi, którzy mają olbrzymi problem z chrześcijaństwem. Objawia się to np. tym, że dostają swoistej alergii gdy ktoś na antenie radia czy telewizji odmawia Różaniec. Ale to oczywiście nie jest problem tych, którzy odmawiają Różaniec, lecz tych, którzy mają ową alergię. Oni wówczas strasznie krzyczą i się buntują, że nie można modlić się w mediach. Jest to oczywista bzdura. Dlatego też nie ma najmniejszego powodu, dla którego chrześcijanie mieliby milczeć na forum publicznym. Jednocześnie też pamiętajmy, że chrześcijanie nie mogą się stylizować na ofiary, ponieważ mają dużo do powiedzenia i dużo do zrobienia. Bez takiej telewizji ich zadania są jeszcze bardziej utrudnione. Od razu też rodzi się pytanie: Jeśli usuwa się Telewizję Trwam, to co inne media mogą zaoferować jako alternatywę? Nadal tylko rozrywkę, rozrywkę i jeszcze raz rozrywkę?

Wiele osób wyraża pogląd, że jeśli ta chrystianofobia będzie dalej narastać, pewnego dnia możemy się obudzić w islamskiej Europie. Chrześcijańskie media są więc chyba w tej sytuacji niezbędne, aby podtrzymywać naszą tożsamość religijną?
– W mojej ocenie, są to dwie nieco odrębne kwestie. W Europie bowiem istnieją laickie siły, które nie tolerują, a wręcz nie znoszą chrześcijaństwa, i są także muzułmanie, którzy traktują swoją religię bardzo poważnie. Dla chrześcijan jest więc bardzo trudnym zadaniem współistnieć i prowadzić dialog z tymi dwiema grupami. Możemy się np. zgodzić z muzułmanami, jeśli spojrzymy na etos rodziny, ale przecież w bardzo wielu punktach różnimy się od nich. Zaś z tą stroną zlaicyzowaną możemy znaleźć porozumienie, jeśli chodzi o ogólnie pojęte wartości humanistyczne, ale także tu widzimy duże różnice, jeśli chodzi np. o bezsensowną liberalizację wielu praw. Sądzę więc, że nie dojdzie do takiego automatycznego schematu, jeśli byśmy zatracili chrześcijaństwo, od razu na to miejsce wejdą muzułmanie. Jako chrześcijanie musimy dziś wykonywać pewien „slalom” pomiędzy tymi grupami. A przy tym musimy obie te grupy kochać. Ale jeśli chrześcijanie, a zwłaszcza katolicy, będą poważnie traktowali swoją religię, będzie to dobre przesłanie i dla muzułmanów, i przede wszystkim dla niewierzących laików. Katolickie telewizje takie jak Telewizja Trwam z całą pewnością pomagają to poważne podejście budować.

A jak Pan odbiera te miliony głosów poparcia dla Telewizji Trwam, wielotysięczne marsze, a także to, że tu, do Brukseli, przyjechali ludzie z całej Europy, aby wyrazić swoją solidarność z tym medium?
– Myślę, że to jest szczególna charyzma Polski i Polaków jako narodu, że zawsze się mocno angażują w obronie wolności słowa i religii. Każdy kraj w Europie powinien się uczyć od was tego zapału. Będąc tutaj i widząc to wszystko, od razu się człowiek solidaryzuje i sam chce walczyć o równe prawa dla wszystkich i o wolność słowa w Polsce.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj