Afera w Warszawskim Szpitalu Południowym. Lekarz-radny KO nagle zwrócił na konto szpitala pół miliona złotych – władze placówki zawiadomiły prokuraturę
Sprawa lekarza-milionera ujawniła układ w Koalicji Obywatelskiej w warszawskim szpitalu. Skala patologii poraża.
To gigantyczna afera w Warszawskim Szpitalu Południowym. Lekarz bez specjalizacji i radny Koalicji Obywatelskiej miał zarobić 1,6 mln zł w rok. Według doniesień mediów na SOR działał też „salonik VIP” dla polityków KO i ich rodzin. Po nagłośnieniu sprawy medyk stracił pracę, mandat radnego i członkostwo w partii.
– I pytanie: ilu jeszcze takich Dawidów Kacprzyków jest w Warszawie, związanych z Koalicją Obywatelską? Miał wsparcie wielu polityków Platformy Obywatelskiej i oni muszą też ponieść za to konsekwencje, że takiego człowieka wspierali i tolerowali jego skandaliczne zachowanie – mówił doradca prezydenta Karola Nawrockiego, Alvin Gajadhur.
Prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski, początkowo publicznie zapewniał, że nie wiedział o żadnych nieprawidłowościach w podległej miastu placówce.
– Do mnie nie dochodziły informacje o nieprawidłowościach na SOR w Szpitalu Południowym – stwierdził Rafał Trzaskowski.
Jak się okazuje, Rafał Trzaskowski już od roku wiedział o tym, co dzieje się w szpitalu. Ordynator chirurgii, który zgłosił mu nieprawidłowości, stracił pracę.
– Cały dzień kręcił i zmieniał swoją wersję wydarzeń w związku ze Szpitalem Południowym. Najpierw mówił, że nie ma żadnego saloniku. Potem, że nie miał tej świadomości. Cały dzień pokazywało to patologię, która się dzieje w Warszawie – zaznaczył poseł Konfederacji, Witold Tumanowicz.
W szeregach Koalicji Obywatelskiej wybuchła prawdziwa panika – politycy partii rządzącej boją się, że niebawem ze szpitala lub prokuratury wyciekną konkretne nazwiska dygnitarzy, którzy korzystali ze specjalnych przywilejów. Niespodziewanie po wewnętrznym audycie Dawid Kacprzyk nagle skorygował 33 faktury i zwrócił na konto szpitala pół miliona złotych. Władze placówki złożyły w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa.
– Sam lekarz radny stwierdził, że koryguje faktury i odda pół bańki. Kto z nas ma pół bańki tak szybko, prosto do oddania? To jest skandaliczna sytuacja – podkreślił Witold Tumanowicz.
Pod polityczną presją prezydent Warszawy odwołał cały dotychczasowy zarząd Szpitala Południowego i zapowiedział powołanie nowej, odpolitycznionej rady nadzorczej. W placówce kontrole zapowiedziała już Najwyższa Izba Kontroli oraz Państwowa Inspekcja Pracy. Ponadto, w przyszłym tygodniu ma zebrać się nadzwyczajna sesja Rady Miasta Warszawy, na której radni zażądają wyjaśnień w sprawie afery w Szpitalu Południowym.
TV Trwam News



