Afera podsłuchowa dotyka PSL

PSL kontroluje warte miliony złotych nieruchomości za granicą. Według byłego szefa MSZ Radosława Sikorskiego placówki są zbędne. Tak wynika z opublikowanych dziś przez dziennik „Gazeta Polska Codziennie” nowych wątków taśm prawdy, o których głośno było w ubiegłym roku.

Chodzi o kontrolowane przez Ministerstwo Gospodarki siedziby Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji, których celem jest wspieranie Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Podczas rozmowy zarejestrowanej w ub. r., Radosław Sikorski mówił byłemu wicepremierowi Jackowi Rostowskiemu, że budynki są niepotrzebne.

„Ja swoje siedziby sprzedaję, a oni swojej nie sprzedają. Swoją ambasadę ma MSZ i MG. Kolejny absurd!”  mówił Sikorski. Wyliczał przy tym, że budynek w Kolonii wart jest 9 mln euro, a w Nowym Jorku 30 mln dol. 

To kolejna odsłona patologii władzy – mówi poseł Beata Kempa, była wiceminister sprawiedliwości.

– Ta sytuacja pokazuje, że ta patologia jest coraz głębsza i występuje po obu stronach tej koalicji. W związku z powyższym, sprawę trzeba bardzo dokładnie zbadać i zobaczyć, na ile administrowanie mieniem publicznym (które wszyscy mamy prawo kontrolować) jest prowadzone w sposób rzetelny, prawidłowy, a przede wszystkim racjonalny – zwraca uwagę poseł Beata Kempa.

W czerwcu ub. r. tygodnik „Wprost” ujawnił nagrania rozmów najważniejszych osób w państwie, m.in. ówczesnego szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza z szefem NBP Markiem Belką.

Z ustaleń śledczych wynika, że od lipca 2013 r. w dwóch warszawskich restauracjach podsłuchano w sumie kilkadziesiąt osób z kręgu polityki, biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych.

RIRM

drukuj