fot. pixabay.com

49-letni obywatel Ukrainy dźgnął nożem swojego współlokatora. Grozi mu do 20 lat więzienia

W Smolcu koło Wrocławia 49-letni obywatel Ukrainy dźgnął nożem swojego współlokatora, również Ukraińca. Poszkodowany trafił do szpitala z raną kłutą pleców i odmą płucną. Sprawca został tymczasowo aresztowany, a śledczy postawili mu zarzut spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Pod koniec października w miejscowości Smolec pod Wrocławiem doszło do ataku z użyciem noża. 49-letni Wiaczesław K., obywatel Ukrainy, zaatakował swojego współlokatora, również pochodzącego z Ukrainy. Jak przekazała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, Karolina Stocka-Mycek, mężczyzna wbił koledze nóż kuchenny w plecy, pod prawą łopatką.

Poszkodowany został przewieziony do szpitala. Lekarze stwierdzili u niego ranę kłutą oraz odmę opłucnową. Jak przekazano, dzięki szybkiej pomocy medycznej udało się zapobiec tragedii.

„Wiaczesław K. jest podejrzany o to, że działając w zamiarze spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, ugodził pokrzywdzonego nożem w plecy pod prawą łopatką. Zamierzonego skutku nie osiągnął z uwagi na reakcję ofiary oraz udzielenie jej pomocy medycznej” – poinformowała prokurator Karolina Stocka-Mycek.

W wyniku zdarzenia doszło do naruszenia czynności narządów ciała i rozstroju zdrowia pokrzywdzonego w postaci rany kłutej pleców z odmą opłucnową” – dodała.

Z ustaleń śledczych wynika, że obaj mężczyźni mieszkali w tym samym domu i dobrze się znali. Według prokuratury między nimi doszło do nieporozumienia, którego przyczyn na tym etapie postępowania nie ujawniono. Wiadomo, że podejrzany był w chwili zdarzenia pod wpływem alkoholu. Biegli mają ustalić, czy jego stan miał wpływ na zachowanie w czasie ataku.

Wiaczesław K. przyznał się do zadania ciosu nożem, jednak utrzymuje, że działał w reakcji na wcześniejszy atak współlokatora. Twierdzi, że został przez niego uderzony w głowę.

„Podejrzany tłumaczy, że reagował na agresję ze strony pokrzywdzonego, jednak tej wersji nie potwierdza ani sam poszkodowany, ani przesłuchani świadkowie” – przekazała prokurator Karolina Stocka-Mycek w rozmowie z portalem Gazeta Wrocławska.

Decyzją sądu 49-latek został tymczasowo aresztowany na okres trzech miesięcy. O jego dalszym losie zadecyduje sąd. Za zarzucany czyn grozi mu kara od trzech do dwudziestu lat pozbawienia wolności.

Kresy.pl/Gazeta Wrocławska

drukuj