fot. PAP/Leszek Szymański

26 stanów USA przeciwnych ograniczeniom emisji CO2

Połowa stanów Ameryki chce zablokowania planu prezydenta Baracka Obamy dotyczącego ograniczenia emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Grupa 26 stanów wystąpiła w tej sprawie do Sądu Najwyższego USA po tym, jak sąd apelacyjny w Waszyngtonie oddalił ich powództwo.

W uzasadnieniu pozwu przeciwko prezydentowi wskazano, że jego Plan Czystej Energii przyniesie „niemożliwe do naprawienia szkody suwerennym stanom oraz nieodwracalne zmiany na rynkach energii”.

Ci ludzie kierują się zdrowym rozsądkiem i interesami własnej gospodarki – ocenia inicjatywę poseł Prawa i Sprawiedliwości Anna Paluch, wiceszefowa sejmowej komisji ochrony środowiska.

– Jest oczywistością, że to ceny energii w sposób zasadniczy rzutują na konkurencyjność gospodarczą. Oczywiście, że oszczędność energii – do czego zobowiązała się np. Unia Europejska w pakiecie klimatyczno-energetycznym – jest rzeczą jak najbardziej wskazaną. Ale już np. zielone certyfikaty rzutują na ceny energii i je podwyższają. Podobnie eliminacja węgla, jako źródło ciepła – to też jest radykalna zmiana, która skutkuje wzrostem cen energii. Uważam ten sprzeciw za pewnego rodzaju przejaw zdrowego rozsądku i dbałość o interesy własnej gospodarki – mówi poseł Anna Paluch.

Grupa stanów i kilka dużych firm wszczęła kroki prawne przeciwko rządowi federalnemu, protestując przeciwko planowanym ograniczeniom emisji dwutlenku węgla z elektrowni już w październiku ubiegłego roku.

Plan Obamy popiera 12 innych stanów oraz Krajowa Liga Miast reprezentująca ponad 19 tys. miast USA.

RIRM

drukuj