Zostawcie budżet w spokoju

Polska jest przeciwna zamrożeniu budżetu Unii Europejskiej na lata
2014-2020 na poziomie z lat 2007-2013 – takie stanowisko przedstawił w Brukseli
premier Donald Tusk. W belgijskiej stolicy odbywa się konferencja na temat
nowego siedmioletniego budżetu Unii, zorganizowana przez polską prezydencję. Ale
najbogatsze kraje UE nie zgadzają się na wyższy budżet i mają duże szanse na
przeforsowanie swojego stanowiska.

– Tusk zaznaczył, że jest przeciwny redukcji unijnego budżetu z uwagi na
ogarniający kontynent kryzys. – Podczas kryzysu należy wzmacniać narzędzia
budujące europejską solidarność. Mądrze wydane środki europejskie są najlepszą
obroną przed kryzysem – przekonywał premier Tusk. Zamrożenia środków
wspólnotowych domagają się przywódcy krajów – płatników netto do unijnego
budżetu, głównie brytyjski premier David Cameron, kanclerz Niemiec Angela Merkel
oraz prezydent Francji Nicolas Sarkozy, którzy mogą liczyć w tej sprawie na
poparcie Holandii, Szwecji, Danii oraz Finlandii. Tymczasem dla rządu Donalda
Tuska utrzymanie propozycji KE w sprawie budżetu jest szczególnie ważne,
ponieważ w ferworze kampanii wyborczej premier i Platforma Obywatelska obiecały
Polakom 300 mld zł funduszy unijnych, czyli ponad 70 mld euro unijnych dotacji.
Wielu ekonomistów i polityków wskazywało od początku, iż jest to obietnica
nierealna.
W ramach polityki spójności Komisja proponuje zawieranie umów o partnerstwie z
każdym z poszczególnych krajów członkowskich. Umowy te będą miały zapewnić
"programowanie ukierunkowane na wyniki". W praktyce oznacza to, że wynagradzane
finansowo będą te państwa, które najlepiej sobie radzą w osiąganiu wyznaczonych
wcześniej wraz z Komisją celów. I KE będzie mogła zażądać dokonania przeglądu
programów lub zawiesić finansowanie w przypadku, gdy nie zostaną podjęte żadne
działania naprawcze. Te zamierzenia, w imieniu frakcji Europa Wolności i
Demokracji, skrytykował Hermann Kelly. – Takim krajom jak Polska obiecano
jeszcze przed przystąpieniem do UE, że otrzymywać będą duże sumy, które zmienią
kraj w "mlekiem i miodem płynący". Teraz komisarze europejscy powiedzieli jasno:
Fundusz Spójności zostanie zredukowany – stwierdził Kelly.
Z kolei jeden z dyplomatów powiedział anonimowo "Naszemu Dziennikowi", że Polska
traci okazję do przedstawienia autorskiego projektu budżetu UE. – Gdy wielka
Brytania sześć lat temu kończyła prace nad budżetem UE, premierzy innych krajów
jeździli do Londynu, a dzisiaj premier Polski musiał przyjechać do Brukseli z
propozycją nowych podatków europejskich pod nazwą: dochody własne budżetu UE.
Polski rząd staje się w ten sposób podwykonawcą projektów opracowywanych w
stolicach dużych państw – stwierdził dyplomata.
Według projektu przygotowanego przez Komisję Europejską, budżet UE na lata
2014-2020 ma być wyższy od poprzedniego o 5 proc. i wynosić 972,2 mld euro
(obecny budżet to 925 mld euro). KE proponuje skierować 376 mld euro na politykę
spójności, ale postuluje wprowadzenie limitu absorpcji funduszy przez dany kraj
na poziomie 2,5 proc. PKB oraz możliwość odebrania środków w wypadku
nieprzestrzegania dyscypliny budżetowej. Nowością jest propozycja Komisji, aby
środki na innowacje były dostępne wyłącznie dla małych i średnich firm, a nie
dużych korporacji.
 

Małgorzata Goss
Współpraca Dawid Nahajowski, Bruksela

drukuj