Zmniejszyć dług, choćby na papierze
Zamiast oczekiwanej zgody na odliczanie transferów do OFE od długu
publicznego premier Donald Tusk otrzymał od przewodniczącego Komisji
Europejskiej José Manuela Barroso enigmatyczną obietnicę wypracowania
"powszechnych i systemowych" rozwiązań w bliżej nieokreślonej przyszłości.
Finansiści obawiają się, że zanim Unia coś zdecyduje – w Polsce może nastąpić
krach.
Osiągnięte w piątek porozumienie z Komisją Europejską w sprawie kosztów reformy
emerytalnej dotyczy uwzględniania tych kosztów przy ocenie sytuacji budżetowej
Polski, natomiast w żaden sposób nie wpływa na zmniejszenie długu publicznego i
potrzeb pożyczkowych państwa – wyjaśnił resort finansów, ucinając spekulacje
prasowe na temat ustnych ustaleń, do jakich doszło pod koniec ubiegłego tygodnia
pomiędzy premierem Donaldem Tuskiem a szefem KE José Manuelem Barroso.
"Komisja Europejska i Ecofin (komitet złożony z ministrów finansów krajów UE)
będą w ramach swoich ocen i decyzji brały pod uwagę inny charakter wydatków na
OFE i generowanych przez nie deficytów i długów" – poinformowało Ministerstwo
Finansów. – To oznacza, że KE skłonna jest uwzględniać specyficzny charakter
zadłużenia finansów publicznych spowodowany transferami składek do OFE przy
nakładaniu i zdejmowaniu z naszego kraju klauzuli nadmiernego deficytu oraz
opracowywaniu prognoz i zaleceń, ale nic ponadto – ocenia Janusz Szewczak,
główny ekonomista SKOK.
– Trudno mówić o "porozumieniu", to była zaledwie rozmowa telefoniczna. Potem
ukazała się informacja o liście przewodniczącego Barroso do premiera Tuska,
który także zawierał same ogólniki – komentuje poseł Beata Szydło (PiS),
wiceprzewodnicząca sejmowej Komisji Finansów Publicznych. Działania rządu to,
jej zdaniem, "wyłącznie księgowe zabiegi zmierzające do tego, żeby domknąć
przyszłoroczny budżet".
Wizerunkowy sukces
Mimo bardzo enigmatycznego charakteru "porozumienia" resort finansów określił je
jako "przełom".
"Oznacza ono uzgodnienie potrzeby wypracowania i przyjęcia powszechnych reguł i
zasad systemowego, a więc trwałego uwzględniania kosztów reformy emerytalnej, co
powinno nastąpić w pierwszej połowie przyszłego roku" – napisano w komunikacie.
Tyle że "potrzeba wypracowania reguł" znana była od dawna, a Polska była nawet
inicjatorką rozmów na temat odliczania transferów do OFE od długu. Komisja
Europejska proponowała nam rozwiązanie polegające na uelastycznieniu unijnych
kryteriów budżetowych i prawo do degresywnego odliczania kosztów reformy
emerytalnej przez pięć lat. Do niedawna minister Jacek Rostowski uważał te
propozycje za niewystarczające i żądał rozwiązań "pełnych i trwałych", które
umożliwią redukcję długu. Chciał mechanizm proponowany przez KE odwrócić, tj.
zredefiniować dług publiczny tak, aby nie obejmował środków odprowadzonych do
OFE, a jednocześnie obniżyć unijne progi ostrożnościowe, "żeby mniej
odpowiedzialne kraje nie uległy pokusie nadmiernego zadłużania finansów
publicznych".
Tymczasem premier Tusk w rozmowie z Barroso najwyraźniej skapitulował,
dystansując się od postulatów Rostowskiego. A jeszcze w ubiegłym tygodniu Tusk
zapewniał na wspólnej konferencji prasowej z kanclerz Angelą Merkel, że "Niemcy
ze zrozumieniem odnoszą się do polskiego postulatu odliczania transferów do OFE
od długu publicznego", a także że "jest coraz bliżej do uwzględnienia polskiego
stanowiska przez Ecofin". Teraz okazuje się, że OFE będą nadal generować dług
publiczny.
Transfery do OFE odpowiadają za prawie jedną trzecią naszego zadłużenia. Gdyby
nie one, dług sięgałby dzisiaj nie 55 proc. PKB, lecz 40 proc. PKB – obliczył
resort finansów.
– Ryzyko związane z przekroczeniem 55 proc. długu do PKB istnieje. To realna
groźba, która musi być rozwiązana tu, nad Wisłą, a nie w Brukseli – przyznał
wicepremier Waldemar Pawlak.
– Do kwietnia (gdy ewentualnie mogą zapaść w UE decyzje w sprawie OFE) nasze
zadłużenie przekroczy 55 proc. PKB – ocenia Szewczak. – Już teraz oprocentowanie
naszych obligacji przekracza 6 proc. – zwraca uwagę dr Zbigniew Kuźmiuk,
ekonomista. – Zadłużenie Polski na 55 proc. PKB można porównać z zadłużeniem
Grecji, które wynosi wprawdzie 140 proc. PKB, ale ma za sobą gwarancje strefy
euro – dodaje.
– Załamanie może nastąpić przed kwietniem – ostrzega Jerzy Bielewicz, szef
Stowarzyszenia Przejrzysty Rynek. – Piątkowa decyzja Chin o podniesieniu
obowiązkowych rezerw bankowych zachwiała rynkiem długu i w efekcie zadłużenie
wielu państw, w tym Polski, raptownie wzrosło – wyjaśnia.
– Sukces porozumienia z Barroso ogłoszono w piątek właśnie po to, by uspokoić
rynki – uważa Szewczak.
Resort finansów utrzymuje "bufor" w postaci ok. 5 mld euro, które w nagłej
potrzebie może rzucić na rynek. Choć minister Rostowski zarzeka się, że na razie
nie interweniuje na rynku walutowym, finansiści podejrzewają, że mógł już
korzystać z tych środków, a tymczasem złoty nadal słabnie.
Dług jest długiem
Wprowadzenie przez Polskę przed dziesięciu laty filara kapitałowego do
ubezpieczeń społecznych spowodowało, iż podlega stopniowemu ujawnieniu część
tzw. zadłużenia pozabilansowego państwa wynikająca z przyszłych zobowiązań
emerytalnych. W krajach, które nie wprowadziły kapitałowej reformy emerytalnej,
dług emerytalny państwa pozostaje ukryty w ramach państwowego filara
ubezpieczeniowego i będzie się ujawniał stopniowo w miarę starzenia się
społeczeństwa, czyli zwiększania liczby emerytów w relacji do pracujących. Z
powodu tych różnic poziom zadłużenia publicznego w jednych i drugich krajach
jest nieporównywalny. Minister Jacek Rostowski, prezentując plan finansowy,
zapowiadał, że Polska będzie popierać ujawnienie całości zadłużenia, w tym
emerytalnego, przez wszystkie kraje UE, a póki to nie nastąpi, chce ubiegać się
o odliczanie transferów do OFE od długu publicznego. Żeby było sprawiedliwie.
– Poniekąd rozumiem ministra finansów, który wie, że już jesteśmy na greckiej
ścieżce. Ale poprawianie statystyk nic nie da, bo wskutek przekazywania środków
z budżetu do OFE rzeczywisty dług publiczny rośnie i rosną potrzeby pożyczkowe
państwa związane z jego obsługą – przypomina dr Zbigniew Kuźmiuk.
Małgorzata Goss
