O czym wiedział Michniewicz?
Prokuratura Generalna nie widzi potrzeby wnioskowania o sprawdzenie
śledztwa dotyczącego tajemniczej śmierci wysokiego urzędnika z kancelarii
premiera Grzegorza Michniewicza – informuje prokurator Maciej Kujawski.
Tymczasem w śledztwie tym nie sprawdzono billingów ani nie zbadano ważnych
aspektów wynikających z dostępu urzędnika do ściśle tajnych informacji.
– Sprawa ta była objęta nadzorem Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. Na razie
nie widzimy potrzeby, aby Prokuratura Generalna ją badała – informuje prokurator
Kujawski.
Michniewicz, dyrektor generalny kancelarii premiera i członek rady nadzorczej
Orlenu, zmarł pod koniec grudnia 2009 roku. Śledztwo w tej sprawie trwało blisko
rok i zakończyło się dwa miesiące temu umorzeniem. Stwierdzono, że najbardziej
prawdopodobne jest, iż Michniewicz popełnił samobójstwo. Jednak jak się okazuje,
prokuratura nie zbadała kilku istotnych kwestii, takich jak billingi z ostatnich
połączeń urzędnika czy uwarunkowania wynikające z tego, iż Michniewicz miał
dostęp do tajnych informacji w kancelarii premiera. Nie określono także czasu
jego zgonu.
– Prokurator prowadzący sprawę ocenił, iż nie jest niezbędne żądanie billingów,
że nie będą miały wpływu merytorycznego na ustalenia postępowania – tłumaczy
prokurator Monika Lewandowska, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w
Warszawie. – Prokurator zgromadził materiał dowodowy i uznał go za wystarczający
– dodaje. Dlaczego nie określono czasu zgonu? – Czas zgonu nie zawsze z punktu
widzenia medycznego jest możliwy do określenia, tutaj nie było to widocznie
możliwe – stwierdza Lewandowska.
Zapytaliśmy prokuraturę, czy podczas śledztwa zakładano, że mogło dojść do
morderstwa. – Prokurator uznał, że nie było ingerencji osób trzecich – stwierdza
Lewandowska.
Jednak mecenas Bogdan Borkowski, który w sprawie Krzysztofa Olewnika ma do
czynienia z wieloma tajemniczymi samobójstwami, podkreśla, że takie sprawy
powinny być wnikliwie badane. – Nawet jeżeli wszystkie ślady i znaki wskazują na
to, że to było samobójstwo, bezwzględnie należy zbadać, czy nie doszło do
zabójstwa – podkreśla. Mecenas zwraca uwagę, że czasami się zdarza, iż miała też
miejsce ingerencja osób trzecich, swoista "pomoc" przy samobójstwie, dlatego
należy zbadać wszystkie okoliczności sprawy. – Nieraz są ślady na ciele, plamy
opadowe itp., które wskazują na ingerencję osób trzecich – mówi. – Nawet jak nie
ma takich poszlak, to należy sprawdzić billingi – podkreśla mecenas.
Prokuratura jednak tego nie zrobiła. Wiadomo, że ostatni SMS urzędnik wysłał do
szefa kancelarii premiera Tomasza Arabskiego. Miał on dotyczyć sprawy innego
urzędnika. Prokuratura nie zbadała także uwarunkowań zawodowych Michniewicza.
Czy sprawa może mieć związek z organizacją wizyty prezydenta w Katyniu?
Przełożonym urzędnika był Tomasz Arabski, który uczestniczył w ustaleniach
dotyczących tragicznie zakończonego wyjazdu. W dniu domniemanego samobójstwa do
Polski wrócił remontowany w rosyjskiej Samarze Tu-154M nr 101, który potem uległ
katastrofie pod Smoleńskiem.
Lewandowska podkreśla, że prokurator prowadzący śledztwo badał każdy wątek
istotny dla śledztwa, a sama decyzja nie została zaskarżona i się uprawomocniła.
Potem sprawdzała ją także prokuratura apelacyjna.
Borkowski mówi, że gdy pojawią się nowe okoliczności, prokuratura w każdym
czasie może wznowić śledztwo. Może też interweniować Prokuratura Generalna. Ale
na razie się na to nie zanosi.
Zenon Baranowski
