Zdziczenie Platformy sięga zenitu

Pełniący obowiązki prezydent marszałek Sejmu Bronisław Komorowski
podpisze nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Platforma
Obywatelska zastanawiała się, czy jednak lepszym wyjściem ze względu na odbiór
społeczny nie byłoby skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. Wahania
trwały bardzo krótko. To nie pierwszy przykład nielicującego z powagą chwili i
dobrym obyczajem pośpiechu, z jakim Komorowski podejmuje decyzje należące do
kompetencji głowy państwa.

Nowa ustawa zmienia w zasadniczy sposób tryb wyboru prezesa IPN, który
zastąpi zmarłego w sobotę w katastrofie prezydenckiego Tu-154 prof. Janusza
Kurtykę. Teoretycznie kompetencje wskazania kandydata na prezesa ma Kolegium
IPN, ale nowa ustawa tę instytucję likwiduje – jego miejsce zajmie szef Rady
Instytutu Pamięci Narodowej. Kandydatów do Rady będą zaś wybierać członkowie
Zgromadzenia Elektorów (wyłonią je uniwersyteckie wydziały historii oraz
Instytuty Historii i Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk). Kandydatów ma
być 14, a pięciu z nich zwykłą większością głosów powoła do Rady IPN Sejm, dwóch
zaś Senat. Dwie ostatnie osoby wybierze prezydent spośród kandydatów zgłoszonych
przez Krajową Radę Sądownictwa i Krajową Radę Prokuratorów.
Po środowym
spotkaniu Komorowskiego z szefem Kolegium IPN prof. Andrzejem Chojnowskim
pojawiły się informacje, że choć PO forsowała w parlamencie nową ustawę o
Instytucie, to jednak jest możliwe skierowanie przez marszałka Sejmu ustawy do
Trybunału Konstytucyjnego. – Takie informacje rzeczywiście do nas docierały, że
skoro i tak fotel prezesa Instytutu jest opuszczony po śmierci Janusza Kurtyki,
to można się obejść bez nowej ustawy – przyznaje wysoki rangą urzędnik IPN. Z
jego informacji wynikało, że Platforma była gotowa obsadzić Instytut swoimi
ludźmi za pomocą obecnej ustawy. To prawda, że kandydata na prezesa wskazywałoby
Kolegium, ale ktoś musiałby się na taki konkurs zgłosić. I zapewne nikt bez
poparcia koalicji PO – PSL nie startowałby do konkursu, bo i tak nie zostałby
wybrany. Obecna ustawa określa, że do wyboru prezesa potrzeba 3/5 głosów w
Sejmie, czyli 276 głosów, jeśli wszyscy posłowie byliby na sali. PO i PSL tylu
nie mają, ale mogliby liczyć na pomoc SLD, bo te trzy ugrupowania razem
uchwaliły nową ustawę o Instytucie. A wśród potencjalnych kandydatów na prezesa
IPN wymienia się m.in. prof. Pawła Machcewicza i prof. Andrzeja Friszkego. Taki
możliwy jeszcze do niedawna scenariusz potwierdza też jedna z osób zasiadających
w Kolegium IPN.
Za wnioskiem Komorowskiego o zbadanie nowelizacji ustawy
przez TK miały przemawiać względy PR-owskie: PO i Komorowski chcieli pokazać, iż
szanują wolę tragicznie zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który był
ustawie przeciwny i zapowiadał skierowanie jej do TK. Jednak ostateczna decyzja
jest inna. Ustawa zostanie podpisana, skoro już teraz zapowiadana jest jej
nowelizacja. Okazuje się bowiem, iż Sejm i Senat uchwaliły, że pierwsze
posiedzenie Rady ma zwołać prezes IPN, a to stanowisko jest wolne po śmierci
prof. Kurtyki. Nowego szefa zaś Kolegium nie zdąży już wybrać. I dlatego
nowelizacja nowelizacji ustawy o IPN ma pomóc w rozwiązaniu pata w postaci
wakatu na stanowisku szefa Instytutu. Marszałek Komorowski zapewnił, że w tej
kwestii żadne decyzje „nie będą podejmowane w pośpiechu”. Na razie obowiązki
prezesa przejął dr Franciszek Gryciuk.

Żałoba minie…

Dlaczego kierownictwo PO, mimo wątpliwości, podjęło jednak decyzję, że ustawa
o IPN zostanie podpisana? – Opcja weta była rzeczywiście rozważana, ale
najwyraźniej niezbyt mocno, skoro marszałek bezzwłocznie podpisze ustawę – mówi
„Naszemu Dziennikowi” jeden z posłów PO. Jego zdaniem, ta sprawa była na pewno
konsultowana przez marszałka z premierem Donaldem Tuskiem. – Teraz jest żałoba i
nikt nie ma siły do toczenia sporu o IPN, a po żałobie ludzie o tym zapomną –
dodaje. Nasz rozmówca nie kryje, że jego zdaniem, najlepszym wyjściem byłoby
jednak uszanowanie woli Lecha Kaczyńskiego i oddanie ustawy pod osąd Trybunału.
– Ale PiS jest przybite sobotnią tragedią i nasi szefowie uznali, że długo
jeszcze nie będzie miało siły na reakcję. A kiedy żałoba minie, to media będą
zarzucone wieloma innymi wydarzeniami i sprawa IPN nie będzie na pewno wiodącym
tematem dzienników – podkreśla poseł.
Nasz rozmówca jest też przekonany, że
Bronisław Komorowski nie straci w oczach społeczeństwa za prowadzenie partyjnej
polityki na stanowisku pełniącego obowiązki prezydenta. – Marszałek będzie
kreowany na męża stanu, który przejął kierowanie państwem w tym bardzo trudnym
okresie żałoby, że zdał celująco ten egzamin „w godzinie ciężkiej próby”. Bardzo
łatwo będzie zatem zbić argumenty, iż wiele decyzji podejmowano w pośpiechu, w
interesie PO, i że mogło dochodzić do pewnych nadużyć władzy – tłumaczy. – I
myślę, że ta pozytywna kampania ruszy już po niedzieli. Radzę dokładnie
przeglądać gazety i tygodniki nam sprzyjające, a także oglądać stacje
telewizyjne, bo ten wątek będzie bardzo widoczny – dodaje.
Warto pamiętać, że
Bronisław Komorowski w pierwszych dniach urzędowania wykazał się wyjątkowym
pośpiechem. Podpisał już kilka ustaw, które jako marszałek przesłał do
Kancelarii Prezydenta, i zrobił to po cichu, a oficjalny komunikat w tej sprawie
został wydany dwa dni po złożeniu podpisu. Jeszcze szybciej zapadały decyzje
personalne: marszałek powołał nowych szefów prezydenckiej kancelarii i Biura
Bezpieczeństwa Narodowego, choć mógł równie dobrze powierzyć te obowiązki
dotychczasowym zastępcom Władysława Stasiaka i Aleksandra Szczygły. I tak
pełniliby oni swoje funkcje przez kilka miesięcy, do czasu wyboru nowego
prezydenta, co nastąpi najpóźniej 4 lipca. Tym bardziej zaskakuje decyzja
Komorowskiego w sprawie ustawy o IPN, bo przecież Instytut i tak w ciągu co
najmniej kilku miesięcy będzie kierowany przez osobę pełniącą obowiązki prezesa.
Można przecież oczekiwać, że gdy już PiS otrząśnie się z żałoby, to i tak
zaskarży nowelizację ustawy. I jeśli TK podzieli to stanowisko, wtedy powstaną
duże problemy, bo jeżeli PO przeforsuje z naruszeniem prawa swojego człowieka na
stanowisko prezesa, to każdą decyzję szefa IPN będzie można wtedy podważyć.

Krzysztof Losz

drukuj